poranny spacer

codziennie rano, w drodze do pracy, przechodzę przez uliczki covent garden, na których tłoczą się małe, kolorowe domki, i, najczęściej małe, kolorowe sklepiki i kawiarenki. pomiędzy nimi gdzieniegdzie wciśnie się jakiś ekskluzywny hotel, albo opera czy teatr. dalej mijam british museum i parki  bloomsbury, spowite szronem, mgłą, lub deszczem, albo, tak jak teraz, wprost oblężone krokusami i przebiśniegami. budzi mnie rześkie powietrze i zapach kawy, którą trzymam w dłoni.

w drodze mijam nie tylko domki i parki, ale też ludzi, którzy tak jak i ja śpieszą się do pracy lub przystają w jednej z kawiarenek na poranną kawę, i znad papierowego kubka już sprawdzają maile na swoich blackberry. mijam też bezdomnych, dopiero co budzących się, lub jeszcze twardo śpiących we wnękach teatrów i hoteli. i tych bezdomnych, którzy próbują jakoś zmienić swoje życie, sprzedając gazetki na swoim stałym rogu ulicy: pana z brodą, dziewczynę z psem, która zawsze krzyczy tak głośno, że najpierw ją słyszę, potem widzę, i która zdaje się znać każdą przechodzącą osobę. i pana w okularach, który dostaje poranną kawę od rowerzysty w niebieskim dresie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s