paczki

do biblioteki przychodzą paczki z książkami. paczki są różne, niektóre olbrzymie, aż ciężko je unieść, wypełnione tomami książek aż po brzegi. inne małe, lekuchne, a w nich jedna książka, a reszta pudełka wypełniona pianką lub gazetami. moim zajęciem tutaj jest otwieranie tych paczek i sprawdzanie, czy wszystko przyszło zgodnie z zamówieniem.

bardzo lubię otwierać te rozmaite pudełka, każda nowa paczka jest dla mnie jak wyprawa w nieznane. mnogość języków w naszej bibliotece daję szansę na niezliczone podróże. już się oswoiłam z cyrylicą, i roszyfrowuję zarówno rosyjskie tytuły, jak i bułgarskie. onieśmielają mnie słowa węgierskie i fińskie, bo nie przypominają one żadnych mi znanych, nie mogę nawet bawić się w zgadywanie, o czym jest ta książka? o wiele bardziej lubię książki języków słowiańskich. albo rumuńskie, w których zachwyca mnie podobieństwo do języka włoskiego. lubię otwierać te pudełka, odkrywać nowych autorów, wypisywać sobie ich nazwiska i tytuły ich książek.

są paczki stąd. na ogół po prostu pełne nowości wydawniczych dotyczących rejonu wschodniej i środkowej europy. znajduję tu prace naukowe, akademickie, są biografie, są prace historyczne. moimi ulubionymi są jednak wszelkie książki literackie, tak zwana tutaj fikcja. literatura tłumaczona wydawana jest na ogół przez wydawnictwa, które są niezależne, które funkcjonują jako fundacje, lub usytuowane są przy uniwersytetach. masowy czytelnik nie sięgnie po książkę polską, rosyjską lub chorwacką. czasami przeczyta jakiś skandynawski kryminał. a ja lubię te niezależne książki, wydawane w niewielkich nakładach. lubię ich okładki, estetycznie zaprojektowane. w każdą z takich książek włożona jest pasja. fascynacja krajem, autorem, tytułem. i to się czuje, otwierając taką książkę.

są paczki z rosji. one są wyzwaniem. pudełka zostały samodzielnie złożone, a następnie obklejone grubą taśmą z każdej możliwej strony. kilka miesięcy zajęło mi opracowanie systemu otwierania tych paczek. książki w nich w większości wyglądają jak kserówki – bo pewnie też i zostały w ten sposób ‚opublikowane’. okładka miękka, zwykły tekturowy papier w na ogół pastelowych kolorach. strony spięte zszywaczem, tak mocno, że trudno książkę otworzyć. książki wydrukowane domową robotą, jak w drugim obiegu. ale zdarzają się też perełki: te dotyczą na ogół wydań klasyków.

są paczki z niemiec. te lubię otwierać. widać w nich niemiecką systematyczność. pudełka czasami obłożone są w dodatkowy, różowy, papier, częściej jednak są to porządne pudełka, starannie zamknięte, które otwieram jednym pociągnięciem noża. książki w tych paczkach są owinięte w delikatny papier. pojedynczo. delikatnie odwijając książki, czuję się jakby odwijała kwiaty przed włożeniem do wazonu. wolna przestrzeń w niemieckich pudełkach nie jest wypełniona gazetami, tak jak w paczkach z każdego innego kraju (z polski dostaję gazetki media marktu, albo lidla). jest wypełniona kuleczkami ze styropianowej pianki, a ja łowię z niej książki, jak skarby z jaskini alladyna.

ale najpiękniejsze książki mają czesi. najładniej, i najstaranniej wydane. na dobrej jakości papierze, w porządnej obwolucie. ich szata graficzna też jest godna pozazdroszczenia: ksiązki wypełnione są ilustracjami, zdjęciami, a typografia jest staranna i przestronna. aż chce się mieć takie książki na półce, otoczyć nimi, nie trzeba ich nawet czytać, wystarczy tylko dotykać papieru, patrzeć…

Reklamy

One thought on “paczki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s