vignettes

Spróbuj opiewać okaleczony świat.

Pamiętaj o długich dniach czerwca

i o poziomkach, kroplach wina rose.

O pokrzywach, które metodycznie zarastały

opuszczone domostwa wygnanych.

Musisz opiewać okaleczony świat.

Adam Zagajewski Spróbuj opiewać okaleczony świat

tytuł wpisu wziął się z rozmowy z G. kiedy w bibliotecznej kuchence z widokiem na laboratoria wydziału chemii i na eksperymentujących studentów, w której to ja siedziałam nad książką, zaśmiewając się co akapit, a G. dziergała skarpetkę. tak, skarpetkę, chociaż okno nad nami było na oścież otwarte i bardziej by się przydała rękawiczka wydziergana w czynie społecznym. a raczej ze dwa tuziny rękawiczek. mniejsza o większość, wracając do tematu ja siedziałam i się chichrałam, a G. zdecydowała się zagaić rozmowę i zadać wielce oryginalne pytanie, co też takiego ja czytam, na pewno nie tę samą książkę co wczoraj, bo wczoraj się nie chichrałam. [G. ma ograniczoną ilość pytań, ciekawi ją albo jak się mam, albo czy miałam udany weekend, albo co czytam]. i tak od słowa do słowa, G. nauczyła mnie nowego słówka, podobno definiującego to, co czytałam: ‚vigniettes’. nie chodzi tu o ozdobne krawędzie fotografii, winiety, tylko o historyjki, krótkie opowiastki.

z takich to właśnie opowiastek składa się książka andrzeja kasperka ‚back in the ddr i inne opowiadania’, wydana przez słowo/obraz terytoria. są to opowiastki o zupie jarzynowej, gotowanej przez mamę narratora, której to smaku biedak nie potrafi oddać w zupach własnego wykonania. są to wspomnienia z wakacji i wypraw kajakiem, dzieciństwa na żuławach i studiach w gdańsku. spomiędzy kartek wyziera też historia, ale nie bardzo martylologicznie, tylko pojawia się po prostu w historiach rodzinnych, w sąsiadach autochtonach, znaleziskach na strychu, lub studenckich anegdotkach. takie opiewanie okaleczonego świata.

a ja mam słabość do literatury wspomnieniowej, do literatury małych ojczyzn, sama pełna tęsknoty za wszystkim co możliwe świetnie potrafię się z narratorami takiej literatury zidentyfikować. i przy okazji samej powspominać, kiedy to narrator opowiada o nowalijkach w zupie jarzynowej, ja wspominam ogródek warzywny swojej babci, kiedy narrator wspomina jak chodził do domu sąsiadów oglądać bajki na przeźroczach, mi się przypomniał mój własny, różowy wyświetlacz, o którego istnieniu kompletnie zapomniałam.

i tęsknię.

Advertisements

2 thoughts on “vignettes

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s