fotosynteza

już trzeci dzień niebo bezchmurne, słońce świeci, a rano w drodze do pracy bardziej niż zwykle trzeba uważać na rowerzystów, którzy pobudzili się z zimowego snu. na dziewczęta z zaróżowionymi policzkami, na swoich rowerach udających chyba jeszcze te sprzed wojny. na chłopców z podwiniętymi nogawkami zasuwających na swoich kolarzówkach. na panie na swoich rowerach z koszykami. a najbardziej na panów na borysowskich rowerach, którzy jeżdżą popijając w tym samym czasie swoją poranną kawę…

w parkach żonkile już powoli przekwitają, kwitną za to wszystkie inne krzaki i drzewka, jakby się ze sobą ścigały. pojawiają się bazie, a za nimi listki, jakby im zazdroszcząc. powypełzały też ludziska, zajmują wszsytkie ławki w parku, cały murek, rozsiedli się na trawie. robią sobie głupie zdjęcia, udają że się uczą, albo po prostu leżą wyciągnięci na trawie, jak koty. wystawiają swoje białe twarze i stopy do słońca, tak jakby, podobni roślinom, odżywiali się przez fotosyntezę.

Reklamy

One thought on “fotosynteza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s