sobota

sobota rano. mimo zapowiedzi nie pada. co więcej, nawet świeci słońce. sprzątanie może więc poczekać, spacer niekoniecznie.

a po spacerze, na którym odkryłam nową niezależną księgarnię, i którą oczywiście ‚wsparłam’ jako że niezależnych sprzedawców książek trzeba wspierać, żeby potem nie płakać nad upadkiem kolejnej księgarni, i jako że księgarnia bardzo fajna, i pani w pomarańczowym sweterku nawet zdołała mnie namówić na książkę, której kupić nie zamierzałam… więc po spacerze posprzątałam i będę czytać:

biografię virginii woolf autorstwa hermione lee, która podobno jest fantastyczna, i tak się też po kilku pierwszych stronach zapowiada.

chess stefana zweiga, na którą namówiła mnie pani w księgarni, i która kazała mi koniecznie przeczytać post office girl tegoż autora – zadanie o tyle łatwe, że książkę już od jakiegoś czasu mam…

i najważniejszą książkę – the cookbook collector – do kupna tej książki zachęcił mnie artykuł w guardianie how to turn great american novel into a Great one. nie, the cookbook collector nie jest tą przez duże ‚g’. co wcale nie oznacza, że nie powinna być, lub że nie mogłaby być. ale taka jest siła tłumów. mód. mediów. promocji. telewizji. i czegoś tam jeszcze. oczywiście nie znalazłam jej w promocji 3 za 2. wręcz w trzech księgarniach, w tym jedna dosyć spora, a dwie pozostałe dosyć ambitne, jej nie było. podobno robią dodruk, co jednak świadczy, że książka się sprzedaje. dopiero w czwartej zgarnęłam jedyną kopię z półki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s