lekcje

w niedzielę wyszło słońce. na dwie godziny. udało się i mi wyjść na spacer, bo nawet zrobiło się odrobinkę cieplej, a róże w przydomowych ogrodach tak pięknie pachną! poza tym wzywał stolik w kawiarni, żeby przy nim usiąść, rozłożyć książkę, napić się kawy i poczytać.

kornelia kupiła z pięć kilo czereśni, i postanowiłyśmy upiec biszkopt z galaretką i czereśniami, bo kornelia mówi, że wszystkich nie zjemy (ja bym zjadła ;)) mama dała mi szybki przepis: cztery jajka, cztery łyżki cukru, cztery łyżki mąki, odrobina proszku do pieczenia, piec 20 minut. wydłubałam pestki z czereśni, przekroiłam na pół, rozrobiłam galaretkę, i… się czegoś nauczyłam: że nie wylewa się jeszcze ciepłej galaretki prosto na biszkopt, tym bardziej jeżeli ten biszkopt też jeszcze ciepły jest, bo on całą galaretkę, hm, pochłonął… i jest ciasto bez galaretki.

tymczasem w pracy szukam cichych suszarek do rąk. poza mierzeniem temperatur w budynku to moje ulubione zajęcie. doszło nawet do tego, że za każdym razem jak suszę ręce gdziekolwiek indziej, to sprawdzam, ile ta suszarka ma decybeli. fascynujące.

Reklamy

7 thoughts on “lekcje

  1. Badania dot. decybeli nie dziwią mnie, koleżanka miała podobne hobby po zakupie głośnej lodówki;). Sama jestem na niektóre dźwięki „uczulona”, więc to rozumiem.
    A czy biszkopt nie był dzięki ciepłej galaretce wyjątkowo wilgotny? Ja takie lubię, choć to już wtedy chyba nie biszkopt;)))) Wg mnie czereśni szkoda na jakiekolwiek przetwory, najbardziej lubię surowe;)

    Polubienie

    1. tak, czereśnie najlepsze surowe, w sezonie mogłabym nic innego nie jeść!
      biszkopt faktycznie trochę inny jest, aczkolwiek na dokończenie ciasta musiałyśmy jeszcze dzień poczekać, bo w domu miałyśmy tylko jedną galaretkę… za to było w sam raz dziś na śniadanie!

      Polubienie

  2. W zasadzie nie piekę, ale przepis Twojej mamy na biszkopt na wszelki wypadek zachowam. Moja rodzicielka kiedyś wypróbowała przepis węgierski (sic!) na biszkopt i chyba stał się wersją obowiązującą;) A czy Twoja mama ma taki stary, ręcznie prowadzony zeszyt z przepisami? Moja ma już dwa, ale pierwszy jest chyba starszy ode mnie, żółty, postrzępiony, ale jakie przepisy!;) Keks zawsze wychodzi jak malowany;)

    Polubienie

    1. tak, mamy taki zeszyt! masa w nim karteczek, wycinków i plam po pieczeniu! mama założyła jeszcze ze swoją siostrą, jak do szkoły chodziły :)
      ale przepis na biszkopt mama mi dała od sąsiadki, faktycznie naprawdę bardzo prosty, tylko najpierw żółtko ubić z cukrem, potem dodać mąkę i proszek do pieczenia, a na samym końcu delikatnie dodać ubitą pianę z białka, pięć minut i gotowe! :)

      Polubienie

  3. W zeszycie mojej mamy są stareńkie z rewersów kartek z kalendarza (jeden dzień = jedna kartka) i kilka przepisów z Przekroju (też starego). I moje ze dwa wpisy z czasów podstawówki – na sernik na zimno i tzw. oponki z serka homogenizowanego;)
    Widzę, że technika robienia biszkoptu jest taka sama jak u mojej rodzicielki;) Moja zawsze mnie pyta, czy odłożyć mi trochę kogla-mogla z fazy I;) Stały tekst z dzieciństwa: dzieciaku, bo się porzygasz… (wybacz słówko, ale to dosłowny cytat). Proroctwo nigdy się nie sprawdziło, kremy różnorakie uwielbiam i mogę pochłonąć w dużych ilościach;)

    Polubienie

    1. och, jak mogłam zapomnieć o kartkach z kalendarza! oczywiście!
      ja zawsze ‚wylizywałam’ miski. z resztą robię to do dziś ;) i zawsze z przerażeniem patrzyłam jak mama czy babcia tak wszystko dokładnie wlewały do forem… a jak zaczynały wyskrobywać z tych misek, to ja niemalże miałam łzy w oczach… teraz piekę sama i mogę podjadać ile chcę ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s