zwyczajnie

żyć zwyczajnie wcale nie jest łatwo. jest przecież tyle możliwości przeżycia czegoś niezwykłego. lecz wszystko, co niezwykłe, wcześniej czy później musi się popsuć. nie sztuka dać się zniszczyć w ten sposób. sztuką jest wytrwać w zwyczajności.

hiromi kawakami, manazuru

zmęczeni remontem sąsiedzi z dołu porzucili pył i kucie i pojechali na wakacje. nam zostawili klucze i dostęp do ogrodu. razem z instrukcjami podlewania kwiatów. dobrze się złożyło, ponieważ pogoda zrobiła nam niespodziankę i miałyśmy trzeci dzień lata. urządziłyśmy więc wielkie pranie, które zaniosłyśmy na ogródek, gdzie wszystko schło w towarzystwie znerwicowanego kota sąsiada z boku. a my rozsiadłyśmy się w fotelach i czytałyśmy. w niedzielę ściągnęłyśmy pranie, pachnące słońcem i wiatrem.

przez ten słoneczny weekend towarzyszyła mi hiromi kawakami, jedna z nowszych pozycji wydawnictwa karakter, któremu kibicuję niemalże od początku powstania, bo jak można nie kibicować komuś, kto wydaje’ co mu się podoba, i to w tak ciekawych graficznie okładkach? więc kiedy znalazłam w prusie książkę ze znaczkiem karakteru, nawet nie czytałam tylnej strony okładki, tylko powędrowałam prosto do kasy. a teraz z książką na ogródek.

literatura japońska ma więcej wymiarów niż literatura świata zachodu. u kawakami granice pomiędzy zjawą, iluzją, cieniem, duchem, a tym, co rzeczywiste, są płynne, jeśli w ogóle są. codzienność jest magiczna, nawet zwykła czynność jak gotowanie sardynek lub jedzenie ciastka jest jak wiersz. powiedziałabym poezja, ale mogłabym zostać posądzona o kiczowatość. w tej prozie uczucia i emocje to byty niezależne. tak jak woda, która powoli rozlewa się po ciele. jakby nie była bytem martwym, tylko miała swoją niezależną wolę, i mogła zdecydować, czy da się wypić i w którym kierunku popłynie.

ze wszystkich dalekich literatur japońska jest mi najbliższa i ze wszystkich obcych próz ta ciekawi mnie najbardziej. i nie przeszkadza mi, że nigdy tam nie byłam, że o kulturze niewiele wiem, a o języku jeszcze mniej. bo sięgając po japońską prozę czuję się znowu jak mała dziewczynka sięgająca po książki pełne magii i nieznanych światów.

jeślibym miała opisać manazuru jednym słowem, powiedziałabym, że jest to proza mokra. a cokolwiek to znaczy, dopowiedzcie sobie sami. albo jeszcze lepiej doczytajcie.

Reklamy

11 thoughts on “zwyczajnie

  1. Muszę Ci powiedzieć, że piszesz coraz to ciekawsze notki recenzje – po każdej takiej mam ochotę siegnąć po książki opisywane przez Ciebie. Coraz lepszy styl i coraz bardziej indywidualny. Gratulacje Pati!

    Polubienie

  2. Mialam takie samo wrazenie przy czytaniu tej ksiazki: że kazde słowo przesiąkniete jest wilgocia, Prawie musialam wycierac rece po dotknieciu okładek ;)

    Polubienie

  3. Mam „Manuzuru” i czeka na swoją kolej. Bardzo podobała mi się książka Kawakami „Nadepnęłam na węża” – i co raz ciekawsza jestem kolejnej. Mokra…? Muszę to sprawdzić. :)

    Polubienie

  4. Dobra, mam. Zaczęłam czytać i pomyslałam: „co ta Pati… co za nuda…woda, jedzą ryby.. woda” Wciagnęłam się i myślę, że się nie myliłaś! od dziś Twój blog jest moim przewodnikiem po książkach! Jak znajdę w książce siebie, moze też pokuszę się o notkę na blogu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s