niezawodna iris

All beings strive for happines, but it has many names and what is sought is often something else.

Iris Murdoch, The Green Knight, p. 426

 

lato dojrzało. nie zamęcza nas ani upałami, ani ulewnymi deszczami. w zamian postawiło na umiarkowanie. można rozłożyć koc w parku wśród ciemnozielonych drzew, leżeć w pełnym słońcu i po pięciu minutach nie mieć ochoty na ucieczkę w cień. wszystkiego jest w sam raz. i liści na drzewach, i słońca, i deszczu.

leżąc w parku czytam iris murdoch, jej przedostatnią książkę. jest to współczesna wersja średniowiecznej ballady o zielonym rycerzu, który przybywa na dwór króla artura i wyzywa jednego z jego rycerzy, gawaina. wyzwanie polega na tym, że gawain ma mu obciąć głowę w zamian za stawienie się rok później w umówionym miejscu po to, żeby tym razem to zielony rycerz obciął głowę gawainowi… rycerz króla artura wyzwanie przyjmuje, i pozbawia przybysza głowy. a ten, jak gdyby nigdy nic, zabiera tę swoją odciętą głowę i wraca skąd przybył.

po roku gawain honorowo udaje się na spotkanie. po drodze napotyka, jakżeby inaczej, piękną kobietę, która zaprasza go do siebie. jej mąż jest na dalekiej wyprawie, a ona czuje się samotna i kusi naszego rycerza. ten jednak, szlachetny, nie daje się zwieść pokusom. przyjmuje jednak od niej pas, który ona daje w podarunku. (albo gorset, ale po co rycerzowi gorset?) gdy wreszcie stawia się na umówionym miejscu, zielony rycerz okazuje się być mężem pięknej kobiety. myślicie jednak, że gawain spotka się z nagrodą za swoje szlachetne zachowanie? no cóż, w średniowieczu i przyjęcie podarunku od zamężnej kobiety było poważnym wykroczeniem! ale kiedy gawain kładzie głowę pod miecz, zielony rycerz draśnie go tylko symbolicznie i puści wolno. dodam jeszcze, że zielony rycerz jest faktycznie zielony, gdyż ma zieloną skórę (nad wymową tego badacze literatury głowią się od dawna!).

tę oto historię iris murdoch umiejscawia na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. dorzuca nam jeszcze parę postaci, kilka wątków miłosnych i dodaje jeszcze trochę szekspirowskiej intrygi.

mimo że ostatnie książki iris murdoch nie cieszą się już takim powodzeniem wśród krytyki literackiej, ja się nie zawiodłam! być może jestem oślepiona miłością, nie wiem. owszem, było w tej powieści jeszcze mniej prawdopodbieństwa niż w poprzednich jej utworach, ale iris pozostała sobą, ze swoją miłością do każdego stworzenia, zarówno psa i pająka, jak i do kamienia uwięzionego na półce w pokoju, tęskniącego za brzegiem morza, za wiatrem i za słońcem, i za innymi kamieniami.

ta przedostatnia powieść murdoch jest jak komedia szekspira, pełna nieprzewidywalnych zwrotów akcji, zabawnych sytuacji i irytujących postaci (bo mnie postacie komediowe zawsze irytują, mam ochotę wejść na scenę i nimi porządnie potrząsnąć…) myślę, że dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie zetknął się z iris murdoch, the green knight nie byłby najlepszym początkiem, ale wielbiciele tu wiele dla siebie znajdą.

Advertisements

2 thoughts on “niezawodna iris

  1. Dziwię się, że nie filmowano powieści Murdoch. To są gotowe scenariusze! Jeśli to komedia pomyłek w stylu ‚A Fairly Honourable Defeat’, to już się cieszę;)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s