perła

zanurzyłam się w prozie rachel cusk. najpierw zabrała mnie w podróż po włoszech, a teraz spędzam z nią deszczowy dzień w arlington park.

tak pięknej i eleganckiej prozy nie czytałam od czasów micheala cunninghama i virgini woolf. jej język ma elegancję renesansowego malarstwa, które opisuje w ostatniej wieczerzy, swojej książce o włoszech. jej styl, chłodny i wyważony, przyrównałabym do perły w czarnych włosach kobiety na obrazie rafaela, lub chłodnych bursztynów na jej białej szyi. słowa cusk i obrazy przez nią stworzone nie giną, ale pozostają z tobą gdy wieczorem leżąc w łóżku zamkniesz oczy.

cusk jest znana przede wszystkim ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi na temat macierzyństwa. ale są dwa sposoby rozmawiania z ludźmi. pierwszy, gdy pytamy tylko o to, co chcemy usłyszeć, bo odpowiedzi mają za zadanie udowodnić pewną tezę. wtedy słyszymy, że macierzyństwo zabija. ale możemy też rozmawiać tak, żeby usłyszeć pełny głos rozmówcy, żeby mieć jego wielowymiarowy obraz. wtedy możemy też usłyszeć, że cusk nie wyobraża sobie życia bez córek, i że to one tak naprawdę ją ukształtowały. że wokół panuje zobowiązanie do bycia szczęśliwym, któego ona nie uznaje. gdybym znała tylko rozzłoszczoną cusk z wywiadu w wysokich obcasach nigdy bym chyba nie sięgnęła po jej książki.

tymczasem cusk w wywiadzie z lynn barber przedstawia się nieco inaczej. na jego zakończenie mówi:

There’s this really good line in Women in Love where Ursula says, ‚I always thought it was a sin to be unhappy.’ And actually I think that’s very common, it’s what a lot of people feel – that you have an obligation to life to be happy if you can. But to me, there’s no moral difference between happiness and unhappiness – I just want to describe them, that’s all I’m interested in. But that’s why I resent this miserablist label, because I’m not happy or unhappy, I’m just interested in different states and how they feel.

myślę, że to najlepiej podsumowuje to, o czym cusk pisze.

rachel cusk była częścią mojego pierwszego niezależnego zadania w księgarni, kiedy to musiałam przygotować wystawkę z finalistów orange broadband prize 2007, i z jakiejś przyczyny arlington park pozostało jedynym tytułem, który z tej listy zapamiętałam. rzekoma kontrowersyjność tej książki mnie od niej nieco odrzucała. w końcu zapoznałam się z autorką dzięki artykułowi grzegorza wysockiego z wyborczej. pomyślałam, że jej książka o włoszech to całkiem bezpieczna pozycja na początek – nawet jak mi się nie spodoba, to może się przynajmniej czegoś ciekawego dowiem?

pozycja okazała się rewelacyjna, na tyle że zaraz po niej sięgnęłam po kolejną jej książkę. autorka udowodniła, że jest świetnym obserwatorem, widać to czy przy opisie kolejki do galerii uffizi czy przy opisie nadciągającego deszczu w arlington park. ma niesamowitą wiedzę, którą jednak nie przytłacza, jest obecna tak jakby mimochodem. w swoich książkach pozwala sobie też na różne emocje, co prawdopodbnie jest przyczyną jej kontrowersyjności. ale w napadach na nią zapomina się o tym, z jaką elegancją i precyzją cusk opisuje to, co widzi. jak wielowymiarowo. płynnie wciąga cię w wykreowany przez siebie świat. a jednocześnie przy całym swoim pięknie burzy twój spokój, nie pozwala ci przestać się zastanawiać nad tym, co czytasz. podczas lektury nie grozi ci, że myśli nagle zaczną oddalać się od tekstu, bo jeszcze na długo po odłożeniu książki, będziesz z nią myślami.

polecam jeszcze wywiad z autorką i tłumaczką na stronie wydawnictwa literackiego. przy czym opisy książek cusk na stronie tego wydawnictwa (moim zdaniem) nie oddają jej utworom sprawiedliwości!

Advertisements

5 thoughts on “perła

  1. Jest to pierwsza pozytywna opinia, którą czytam o tej autorce! Namieszałaś mi nią w głowie, bo już sobie zakodowałam, że mnie Rachel Cusk nie ciągnie… Może faktycznie książka o Włoszech byłaby bezpiecznym początkiem?

    Lubię to

    1. Padmo, jak najbardziej zachęcam! Mnie Cusk zachwyciła, skończyłam ‚Arlington Park’ tydzień temu i cały czas jeszcze myślę o tej książce. teraz przymierzam się do ‚Wariacji rodziny Bradshaw’, chociaż tak naprawdę pilnuję się żeby od razu po nią nie sięgnąć!
      książka o Włoszech jest naprawdę bezpiecznym początkiem, jeszcze raz polecam! :-)

      Lubię to

  2. Arlington Park zaczęłam, ale kiepskie tłumaczenie całkowicie mnie zniechęciło (chmury nadchodzące jak katedry pamiętam do dziś;) i skończyłam po ok. 20 stronach. Pewnie to za mało, żeby wyrobić sobie opinię, ale ogólne wrażenie było średnie. Tak czy owak, jeśli trafię na „Wariacje…”w bibliotece, to pewnie się skuszę;)

    Lubię to

    1. dla mnie akurat początek był bardzo nastrojowy ;) później jednak książka się rozwija już nieco inaczej, bez tego typu opisów. ciekawa jestem Twojej opinii jak trafisz na „Wariacje”. swojej z resztą też ;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s