wrzesień

na chodnikach zalega coraz więcej kolorwych liści, a kasztany powoli wypełzają ze swoich skorupek. kolorowe rajstopy wychylają się z szuflad, trochę nieśmiało, tak samo niepewne jeszcze jak kryte botki, wyjęte z pudełka, pachnące świeżością, czekają, pytają, czy nadszedł już czas. ale nie, sandały nie dają za wygraną, nie pozwalają się schować. słońce dopisuje, mimo że powietrze pachnie już jesienią. poranki są chłodne, a wieczory jeszcze chłodniejsze.

wieczorami przysiaduję nad książką, ze szklanką gorącej herbaty z cytryną, sokiem malinowym, z wkładką, lub jeszcze lepiej z samą wkładką na dobry sen.

kończę grubaśne tomy, między innymi biografię iris murdoch, którą zaczęłam wieki temu. dla rozrywki złapałam za absolutnie świetny kryminał milicyjny heleny sekuły dziewczyna znikąd, gdzie zagadka kryminalna wreszcie trzyma się kupy, styl jest naprawdę przyzwoity, a schematy, mimo że rzucają się w oczy (dobry milicjant, dobrzy studenci, honorowi złodzieje, a ci niehonorowi zasłużenie lądują za kratkami) wcale nie przeskadzają, tylko podnoszą na duchu. lektura na dwa wieczory, kiedy na nic ambitniejszego nie ma już siły.

rozprawiam się też z klasykami, rzucając w kąt raya bradbury’ego i jego fahrenheit 451. pomysł na książkę rewelacyjny, niektóre obserwacje znakomite, aczkolwiek bardzo się rzuca w oczy to, że on napisał tę książkę w dwa i pół tygodnia. stylistycznie nie da się tego czytać. psychologia postaci też żadna. literacko, dla mnie, masakra.

byłam też w teatrze i zakochałam się w melanie wilson:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s