zima

już myślałam, że w ogóle nie przyjdzie. skończy się, zanim na dobre się zaczęła. już z radością patrzyłam w niebo o poranku, popijając gorącą kawę, już liczyłam minuty, o które wydłużał się dzień. a tu jednak nie. nie ma tak lekko.

zima złapała mnie w swoje szpony, oplotła znużeniem jak mackami. niewiele ma do zaoferowania, właściwie tylko by brała. bronię się jak mogę, barykaduję się za stertą książek, które trawię powoli. żuję słowo po słowie, zdanie po zdaniu, przegryzam akapit po akapicie. okrywam się kocami i kołdrami, termoforami i poduszkami. ubieram się w wysokokalorczyne potrawy, kotlety, mięsiwa, ciasta, czekolady. jak w ciepłą pidżamę. bronię się tak przy dźwiękach trzeszczących kaloryferów i pykających rur. ale jedyną rzeczą, która się poddaje jest butelka wiśniówki.

Reklamy

5 thoughts on “zima

  1. Ona tymi łapskami spora chapsnela i zupelnie wypuscic nie chce. Ale akcja obronna świetnie u Ciebie przygotowana, Dorzuciłabym tylko kota (chętnego do głaskania) i malinowke (zamiast albo i do wiśniówki).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s