kwiecień

kwiecień w tym roku podarował nam najzimniejszą pogodę od dwudziestu kilku lat. i najbardziej mokrą. co rano budzi mnie dudnienie deszczu o szyby. co wieczór wypełniam termofor gorącą wodą, a zimowa kołdra, która zdążyła już zostać spakowana w szufladę łóżka, czym prędzej została z tej szuflady wyciagnięta. botki są cały czas w użyciu, a sukienki jak wisiały na wieszakach tak wiszą.

nie, nie pomaga zieleń na drzewach, która co dzień jest zieleńsza, nie pomaga również bujne kwiecie na drzewach. bo co rano szamoczę się z wiatrem, i tylko się zastanawiam czy już dzisiaj mi parasolkę złamie, czy może jednak dojdę do przystanku? na dodatek zgubiłam rękawiczki.

pomaga jednak książka. starszy pan Amis okazał się po prostu geniuszem, a tak się go bałam! przecież to taka figura w angielskiej literaturze! pisał z humorem? jego książki są dowcipne? tym gorzej, myślałam, na pewno coś bardzo wyrafinowanego, nie zrozumiem i dopiero będzie. i pewnie gdybym nie natrafiła na lucky jima w jednym z antykwariatów podczas mojej wielkanocnej wyprawy, w stanie idealnym i tylko za 2,50, to jeszcze trochę bym w tym błędzie pożyła. całe szczęście, że dorzuciłam i tę, szóstą już książkę do plecaka i już w pociągu odkryłam, jak czasami fajnie jest się pomylić!

Advertisements

2 thoughts on “kwiecień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s