pan fru

wokół same zachwyty. bo jak nie zachwyca, kiedy zachwyca. i się, i innych.

ano, nie zachwyca.

chociaż zaczęło się tak dobrze. taką niby oczywistością, a jednak odkryciem, że to przecież nie o cel chodzi, tylko o dojazd do tego celu. więc pan Theroux wyrusza. wsiada do pociągu, i dalej na południe, przez dwie ameryki. nie zachwyca się, bo czym tu się zachwycać? teksasem? meksykiem? niektórzy pewnie mogliby. panamą? kostaryka jest ok. bo najbardziej ucywilizowana. hm. ale też się nie zachwyca. zaczyna coś chrzęścić, jak piasek, co dostał się między zęby. robi się nieprzyjemnie.

cierpliwie przewracam kartki. może jednak czymś się zachwyci? może czymś zainteresuje? zaciekawi? podróżnik powinien wykazać się ciekawością, myślę sobie. może jak sam się nie zachwyci, to przynajmniej mnie zachwyci? wykaże się poczuciem humoru? opowie o towarzyszach podróży? ci to muszą mieć historie, a pan Theroux o książkach nieźle opowiada, czemu więc nie o ludziach? czytam więc i czekam, aż spotka kogoś interesującego, ale z każdym krajem nadzieje słabną. spotyka albo nudnych, amerykańskich turystów w stylu pana Thornberry’ego (przy opisie tego spotkania sypie przynajmniej odrobiną humoru, co zupełnie niepotrzebnie rozbudza mój apetyt na więcej. więcej nie ma.) albo zarośniętych włóczykijów z europy, którzy z plecakiem i z zaledwie paroma groszami w kieszeni próbują przemierzyć amerykę południową. pan Threoux zaznacza wyraźnie, że nie należy ani do pierwszych, ani do drugich. pierwsi, od razu spostrzegają, że jest anglikiem i wyśmiewają jego zapewniena, że wcale nie. drudzy od razu widzą: amerykanin. w miejscowy tłum też nie udaje mu się wmieszać, mimo zapouszczonych wąsów. nadzieje na ciekawe opowieści nikną zupełnie, gdy okazuje się, że każdy, kto nie podróżuje pierwszą klasą, to sknera lub dusigrosz. wspomnienie kursu wymiany walut w obecności pana Theroux świadczy o bardzo podrzędnym charakterze rozmówcy. z czego wniosek nasuwałby się jeden, że jak się nie ma kasy, to lepiej siedzieć w domu. ale nie. też źle. każdy, kto się nie ruszył ze swojego miasteczka, albo i ruszył, ale chęci dalszego podróżowania nie wykazał, zasługuje na największą pogardę. miejscowi też na autorze jakiegoś specjalnego wrażenia nie zrobili. wspomina o nich, jakby byli elementami krajobrazu, poza kilkoma wyjątkami, kiedy dostrzega ich biedę, to rozmawiając z chłopcami układającymi sie do snu w bramie, to tłumacząc czytelnikowi, jak bardzo grupa amerykańskich turystów myli się odnośnie stanu posiadania mijanych wieśniaków, którzy tak naprawdę nic nie mają, nawet tego kawałka ziemi, na których stoi buda, którą uznają za swój dom. ale tym fragmentom brakuje autentyczności, natomiast krytykanctwa jest aż w nadmiarze.

w tym momencie przypomina mi się fragment z Fado Stasiuka:

I wtedy z przeciwka, spomiędzy złocistych promieni, gdzieś ze świetlistej nicości wyjechał na nas cygański tabor. Cztery wozy, zaprzężone w cztery chude konie, pokryte były postrzępioną dziurawą folią. Coś z nich wisiało, jakieś wiadra, blaszanki, plastikowe kanistry po oleju. Minęliśmy ich, potem bez słowa wrzuciłem wsteczny, a Piotr chwycił swoją leicę i przewiesił przez ramię nicona. Zostałem w aucie, a on poszedł w ich stronę. Po prostu zatrzymali się i czekali. Byli ciemnoskórzy, obdarci i kolorowi. Nie mieli nic, co według nas mogłoby stanowić jakąkolwiek wartość. Koce, naczynia, rozklekotane archaiczne pojazdy i zwierzęta równie chude jak oni sami. Tak, przebywali na skróty z otchłani minionego i całkiem dobrze czuli się w teraźniejszości. Pertraktowali z Piotrem w sprawie zapłaty za fotografowanie. Nie chcieli pieniędzy, chcieli papierosów. Oddałem wszystkie jakie miałem w aucie. Stali cierpliwie, uśmiechali się, dziewczyny robiły zalotne miny. Przybywali z minonego czasu, kiedy ludziom wystarczało znacznie mniej, i próbowali żyć w teraźniejszości, a w istocie pozwalali, by teraźniejszość przepływała obok nich. Prawdopodobnie traktowali ją jak żywioł, który można wykorzystać jak, powiedzmy, ogień do gotowania albo wodę do mycia. Do samochodu podeszły dzieci, rozdałem resztki słodyczy, chrupek, chipsów i co tam jeszcze było. Widziałem i czułem, że traktują mnie obojętnie i pragamtycznie. Auto, aparaty Piotra, nasza obecność w ogóle to było dla nich zjawisko całkiem naturalne – w sensie naturalności przyrody, którą można eksploatować. W paradoksalny sposób odpłacali nam pięknym za nadobne. My redukowaliśmy ich człowieczeństwo do egzotycznego wizerunku, oni ograniczali nasze do ekonomii własnego przetrwania.*

można różnie pisać o podróżach. można beznamiętnie. można i barwnie, można i koloryzując do przesady. można sypać faktami, jak encyklopedia. można wypełnić strony opisami przyrody, zapisać każdy spotkany krajobraz. można zignorować to, co za oknem, a zamiast tego opisać zasłyszane rozmowy. ale, myślę sobie, nie można bez równego traktowania drugiego człowieka.

idę czytać Duklę.

*Andrzej Stasiuk, Fado, str. 13

Reklamy

14 thoughts on “pan fru

  1. widzę, że mamy identyczne poglądy na te same książki. P Theroux tak mnie zdrażnił, że schowałam go w najciemniejszym kącie. Babadag przypominało mi Oswajanie świata N Bouviera, które było dla mnie objawieniem literatury podróżniczej przed 15 laty. A Dukla, cóż po Białym kruku czytanym kiedy miałam lat chyba niespełna 20 to był szok, że można tak różnorodnie i tak pięknie o mieście na granicy Niskiego i Bieszczad

    Polubienie

  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam, nie zachwyca., wręcz przeciwnie – -irytuje.
    Próbowałam Wielkiego Bazaru i Pociągu Widmo – nijak nie mogłam polubić autora. Ostatnią szansą będzie Dark Star Safari.

    Polubienie

    1. prawda, że nie da się go lubić? ja mu już szansy chyba nie dam. myślę, że jak już bardzo będę chciała przeczytać coś podróżniczego, znajdę sobie innego autora, tyle tego teraz jest!

      Polubienie

  3. No to ładnie. Theroux czeka na dnie stosu już od ponad roku, bo jakoś mnie nie ciągnie. A teraz to już chłopak zupełnie stracił szanse. I co ja z taką grubą książką mam zrobić?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s