wspomnienia

Dzisiejszy dzień spędziłam z plecami przy grzejniku. Wspominałam jak kiedyś siedziałam na babcinym tapczanie grzejąc plecy o babciny grzejnik, udając, że czytam, a tak naprawdę podsłuchując o czym mówią dorośli. Babcia obierała jabłka, albo, jeśli to było Boże Narodzenie, pomarańcze, dzieliła sprawiedliwie, każdemu dając po połówce, i suszyła pomarańczowe skórki do ciasta.

Dziś rozgrzewałam się malinówką i zdjęciami. Z Buenos Aires:

Z Urugwaju:

Z Patagoni może tak bardzo nie grzeją, ale i tak miło popatrzeć:

I na sam koniec pozdrowienia od wielorybka:

Advertisements

15 thoughts on “wspomnienia

  1. Wieloryb! Ale czad! Piękne zdjęcia, musiałaś mieć udany urlopik :) Ja pamiętam kiedy po godzinach buszowania w śniegu, grzałam stópki o babciny piec kaflowy, wydawał mi się wielki jak niedźwiedź. Ach… wspomnienia…. :)

    Lubię to

  2. Lubię to coś u Ciebie, taką atmosferę ciepła i pogody ducha, nawet gdy za oknem zima i szaruga. Chyba dlatego traktuję to miejsce jako swoistą odskocznię :) wieloryb piękny :) Chciałabym mieć możliwość zobaczenia na żywo. Czytam „Duklę”, choć przyznaję, że na chwilę musiałam przerwać przez kiepski nastrój – nie chciałam Stasiuka kojarzyć ze złym nastrojem. Zresztą, podoba mi się powolne czytanie tych malarskich opisów. Początek, o nocy, powalił mnie na kolana. Stałam w pociągu, w tłumie, a Stasiuk porwał mnie jakby w zupełnie inny wymiar. A „Manazuru” czeka na półce na swoją kolej. Inspirujesz bardzo pozytywnie.

    Lubię to

    1. och, bardzo mi miło, że udało mi się kogoś zainspirować :) „Dukli” chyba nie da się czytać szybko, ja przynajmniej pamiętam, że miałam ochotę być z tą książką jak najdłużej! Miłych lektur :)

      Lubię to

      1. Mięso! To wszystko, co mówią o argentyńskiej wołowinie, to prawda. Nie wierzyłam, jak to jest możliwe, ale ona po prostu rozpływa się w ustach. Można łyżką jeść. I tak jest ze wszystkim mięsem, nawet tym kupionym w sklepie, z którego zrobiłam spaghetii bolognese – świetny smak, zero zapachu! Mają też przepyszne grilowane flaczki, kaszankę, zupełnie inną od naszej, i kiełbaski. Pychota. To znaczy jadłam te pyszności, jak dotrwałam do wieczornego otwarcia restauracji, gdyż oni steki podają na kolację. O 9.30…

        Lubię to

    1. Grillowane flaczki według jednej koleżanki smakują jak wątróbka, według drugiej absolutnie nie. ;) Są takie chrupiące, bardzo smaczne.
      Kaszanka jest bardziej krwista, nie taka zmielona, są w niej też różne kawałki wnętrzności (jak to się fachowo nazywa?) i nie ma w niej kaszy, jest też chyba przez to właśnie nieco rzadsza. Wygląda może nieco mniej apetycznie, ale jest bardzo smaczne :)

      Lubię to

      1. Nie będę mogła dzisiaj zasnąć próbując sobie wyobrazić te smaki. A jakie przyprawy są najpopularniejsze?

        Lubię to

      2. Z przyprawami to oni nie szaleją za bardzo. W sumie jeżeli chodzi o mięsko, to wcale nie muszą ;) Ale nic specjalnego nie zapadło mi w pamięci. Owoce tylko rozczarowały, ale to prawdopodobnie dlatego, że nie mają swoich. U nich tylko wino i wołowina ;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s