świąteczny deser

‚The trouble is,’ said  Amabelle, looking at Philadelphia whom she thought surprisingly beautiful, ‚that people seem to expect happines in life. I can’t imagine why; but they do. They are unhappy beofre they marry, and they imagine themselves that the reason for their unhappines will be removed when they are married. When it isn’t they blame the other person, which is clearly absurd. I believe that is what generally starts the trouble.’

Nancy Mitford, Christmas Pudding

Notka buksy sprzed kilku tygodni przypomniała mi, że mam gdzieś zakitraną książkę Nancy Mitford, i to o dość świątecznym tytule, którą właśnie zachowałam sobie na ten przedgwiazdkowy czas. Christmas Pudding to druga z jej ośmiu książek, wydana w 1932 roku, napisana tuż po nieszczęśliwie zerwanych zaręczynach ze szkockim arystokratą, Hamishem Erskine. Kiedy książka ukazała się po raz pierwszy, Nancy miała zaledwie 28 lat. Zaledwie, bo to nie były czasy, kiedy pisarze robili zawrotne kariery w wieku 18 lat. Zaledwie, bo szczyt formy Nancy osiągnęła w latach czterdziestych, kiedy to w 1945 roku wydała The Pursuit of Love.

Christmas Pudding to jedna z najmniej znanych książek Mitfordówny. Powodem tego pewnie jest to, że jako jej wczesna książka tym samym nie jest jej najlepszą. Sama autorka nieco się wstydziła swoich pierwszych utworów. Jak twierdzą niejedni – zupełnie niesłusznie! Dla wielbicieli pisarki nawet słabsza pozycja Nancy jest o wiele lepsza niż setki innych czytadeł. Jest lepsza niż nawet najlepsza opowieść dziesiątek innych autorek.

Książkę można czytać na kilka sposobów. Przede wszystkim jest to niezła próbka stylu Nancy. Według siostry autorki Mitfordówna pisząc Christmas Pudding, spędziła miesiące nad szkolnym zeszytem w linie, zdrowo się zaśmiewając. Czytelnik  też ma zapewnione kilka godzin chichrania nad znakomitą komedią pomyłek rozgrywającą się na tle angielskiej wsi. Gwiazdka jest tutaj jedynie okazją do spotkania się wszystkich postaci i naprawdę nie ma tu spotykanego w prozie bożonarodzeniowej przesłodzenia świątecznego. Jest za to Paul Fotheringay, młody autor zdewastowany… sukcesem swojej pierwszej książki. Jego debiutancka proza rozchodzi się jak świeże bułeczki, tylko nie z tego powodu, z którego chciałby Paul. Gdyż Paul pisał książkę o bólu istnienia, (wyobrażam sobie coś w stylu Księgi niepokoju Pessoy) i traktuje swoją opowieść ze śmiertelną powagą, wszyscy zaś pozostali, i czytelnicy i zacni krytycy, traktują ją jak farsę, zaśmiewając się do łez, ze śmiechu wręcz popuszczając w majtki. Żeby poprawić swoją nadszarpniętą reputację Paul postanawia napisać biografię wiktoriańskiej poetki lady Marii Bobbin. I wtedy wszystko się zaczyna, bo żeby dostać się do dzienników lady, Paul zamieszkuje w domu spadkobierców poetki, w przebraniu guwernera, a na sąsiednią posesję wprowadza się jego znajoma, Amabelle Fortescue, ze świtą wiernych przyjaciół.

Można też powieść tę czytać nieco bardziej historycznie, czyli jako świadectwo swoich czasów i angielskiej arystokracji okresu międzywojenngo. Jak wiadomo Nancy sporo czerpała z życia, kreowane przez siebie postacie opierała na swoich znajomych, przyjaciołach i rodzinie, czerpała z zasłyszanych opowieści. Do tego wszystkiego była świetnym obserwatorem.

Można też książkę czytać jako zapowiedź tematów poruszanych w późniejszej prozie Mitford. Problemu osobistej odwagi, ludzkiej przyzwoitości, codziennego stoicyzmu. Już teraz Nancy ośmiesza poczucie przynależności do klasy (problem dosyć żywy w Anglii, nawet dziś). Podśmiewuje się z arystokratycznego światopoglądu, z panującyh przekonań o tym, co wypada, a czego nie wypada robić, mówić, myśleć. Nabija się z całej tej arystokratycznej ‚angielskości’. Nie bez powodu autorka po wojnie przeniosła się do Francji. Albo raczej tym powodem nie była jedynie pogoń za kochankiem. Co przynosi na myśli temat chyba dla Nancy najważniejszy, czyli niemożliwość spełnienia się w związku z drugim człowiekiem, a już najbardziej w małżeństwie:

‚The mere fact of being in love with somebody is a very good reason for not marrying them, in my opinion,’ says Amabelle. ‚It brings much more unhappiness than anything else. Look at Sally. Every time Walter leaves the house for an hour, she thinks he will be run over by a bus and on an occasion like this [kiedy to Walter zapodział się po szalonym przyjęciu] it’s impossible to guess what she must be suffering.’

DSC_0319

PS. A dla zainteresowanych historia świątecznego puddingu, jak i przepis, TUTAJ.

Advertisements

12 thoughts on “świąteczny deser

  1. Codzienny stoicyzm czyli słynna angielska flegma? Bardzo sobie cenię tę cechę u Brytyjczyków.
    Mam nadzieję, że do p. Mitford wreszcie dotrę. Aż dziwne, że nie chciano jej u nas tłumaczyć.

    Lubię to

    1. Chyba bardziej taka ‚zdroworozsądkowość’ i nie przejmowanie się tym, co ludzie powiedzą.

      Dokładnie, chyba nawet zorganizuję lobby na rzecz Nancy Mitford i wydania jej książek w Polsce :)

      Lubię to

  2. choinkowa dekoracja w szwedzkich nastrojach to tego angielskie ciasto z bakaliami , zestaw apetyczny bardzo ;). A opisana przez Ciebie historia jakoś przywiodła mi na myśl Gosford Park Altmana, nie wiem czy słusznie.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s