styczeń…

… woła do nas białymi kartkami w kalendarzach. Papier jeszcze pachnie, jak w nowych książkach, nawet słychać jak trzeszczy pod ciężarem długopisu, a pierwsza zapisana strona ma w sobie powiew lekkości i świeżości. Jak w reklamie płynu do płukania. Zapełniam kolejne dni niebieskimi ślimaczkami, pełzającymi po dopiero co czystych kartkach. Mówią one „to nowa, zorganizowana ja”. Dzień po dniu zapisuję spotkania i wydatki, książki przeczytane i do przeczytania. Rzeczy zrobione i te do zrobienia. Zwracam szczególną uwagę, żeby nie popełnić błędów i nie mieć skreśleń, bo z nowym kalendarzem jest jak z zeszytem w szkole na początku września. Wszyscy przeżyliśmy tę rozpacz z powodu pierwszego kleksa.

Styczeń woła do nas skrzynkami pełnymi maili krzyczących „możesz zmienić swoje życie”. Zrzucić zbędne pięć kilogramów. Wziąć kredyt i „spełnić marzenia”. Pójść na kurs, wzbogacić swoje cv, w czasie kryzysu, kiedy i tak nikt twoich cv nie czyta. Ale nie traćmy nadziei, w końcu mamy nowy rok! Styczeń woła do nas również zeszłorocznymi podsumowaniami, rankingami, rozliczeniami. Postanowieniami na kolejny rok.

Moje podsumowania? W tym roku udało mi się w połowie spełnić postanowienie noworoczne sprzed dwóch lat. Poza tym ten rok był rozlazły. Leniwy jak kluska. Kiedy przeglądam listę tego, co przeczytałam, wszystko wydaje mi się lekkie, łatwe i przyjemne. I niekoniecznie zostające na długo w pamięci. Nawet moje zeszłoroczne odkrycia, autorzy, do których będę wracać jak Nancy Mitford i Kingsley Amis, zbyt dużo nie namieszali. Książka, która w zeszłym roku zrobiła na mnie największe wrażenie? Biografia Virginii Woolf autorstwa Hermione Lee. Ale trzech już nie potrafiłabym wybrać. Nie przeczytałam też niczego po włosku, a przed rokiem myślałam, że dwie książki to kiepski wynik.

Moje postanowienia? Głównie czytelnicze. Przede wszystkim być w tym roku bardziej wybiórczą i narzucić sobie pewien rygor czytelniczy. Poza tym chciałabym do końca marca nie kupować żadnych nowych książek. Dwa lata temu się udało, a i przeczytałam w tamtym czasie bardzo dużo, myślę też, że to dzięki temu, że żadne nowości nie rozpraszały mojej uwagi. W zeszłym roku naprawdę brakowało mi tego postanowienia. W tym jestem dobrej myśli, szczególnie że przed Świętami dokarmiłam swoją obsesję Nancy Mitford biografią sióstr Mitofrd i listami pomiędzy Nancy i Heywoodem Hillem, właścicielem księgarni przy 10 Curzon Street, w której Nancy kiedyś pracowała. Czekają na mnie również dzienniki Virginii Woolf i kilka ładnych lat dzienników Gombrowicza. Nie wspominając o opasłym Woolf Hall Hilary Mantel. I mam całą półkę literatury włoskiej, po włosku, do przeczytania. Myślę, że przeczytanie jednej włoskiej książki na kwartał to dosyć realistyczne postanowienie. Żeby się nie zniechęcić ewentualną porażką, zacznę od tych cienkich i z dużą czcionką.

Szczęśliwego Nowego Roku i dobrych wyborów czytelniczych!

Advertisements

14 thoughts on “styczeń…

  1. Trochę Ci zazdroszczę takiego wewnętrznego spokoju w tym planowaniu.. Mnie niestety nowości stale kuszą.. I nie, nawet nie chodzi o jakieś czytadła, ale na przykład teraz w styczniu ma wyjść „Dziennik Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowów, gdzie będzie i dziennik i listy i wspomnienia i już wiem.. Ech, oprócz tego książka o zagładzie osób psychicznie chorych podczas II wojny światowej.. Wiem, że nie dam rady, nie mam takiej wewnętrznej siły by się oprzeć tego typu pozycjom.. Może masz jakąś receptę na to? Powodzenia z książkami po włosku :) i resztą postanowień :) i oczywiście – wszystkiego naj!

    Lubię to

    1. Może trochę trudniej się wstrzymać z takimi książkami, o których Ty piszesz, bo je na pewno warto mieć i przeczytać.
      Moją receptą jest zadanie sobie pytania, kiedy daną książkę przeczytam? Czy na pewno zaraz po kupnie? Jeżeli wiem, że tak, to faktycznie ciężko jest sobie książki odmówić, ale doświadczenie uczy, że najczęściej nowy nabytek sobie trochę poleży, zanim po nią zdecyduję się sięgnąć. Jeżeli jeszcze mam inne rzeczy do czytania (a zawsze mam) to jest łatwiej wstrzymać się od zakupu. Drugim sposobem jest spisywanie książek, które chciałabym mieć. Zauważyłam, że często po jakimś czasie przechodzi mi zainteresowanie książką, więc teraz robię listy i staram się kupować te książki, które już na liście przetrwały conajmniej kilka miesięcy i które nadal chcę. Oczywiście, to nie oznacza, że jestem całkowicie wolna od emocji i od spontanicznego kupowania :)

      Lubię to

      1. Przyznaję, że masz rację.. Trudno racjonalizować mi w chwili ujrzenia jakiegoś bardzo interesującego mnie tytułu, że może się zdarzyć, że swoje odczeka na półce zanim go przeczytam..Muszę w takim razie próbować w ten sposób, całkiem dobry swoją drogą. Ciekawe ile razy uda mi się wygrać z emocjami ;)

        Lubię to

  2. No no no jestem pod pełnym wrażeniem tych słów, zwłaszcza tych napisanych poetycką literą zaraz na początku posta. No jeśli znasz dobrze włoski to też masz ode mnie pochwałę, bo to wcale nie taki prosty język, ja bym przeczytał coś po angielsku, znam trochę ten język, ale pewnie bym musiał zaglądać bez przerwy do słownika ;)
    Życzę Ci aby Ci się udało dokonać tego postanowienia ;)

    Lubię to

  3. tez mam zamiar w tym roku odpuścić z kupowaniem nowości, a zwłaszcza okazji. Choć nie odmowie sobie nowego Barnesa i dzienników Osieckiej. Życzmy sobie wytrwałości w tych wszystkich rozsądnych postanowieniach.

    Lubię to

  4. Post jak zwykle słowem malowany, już zatęskniłam za Twoimi wpisami :)
    U mnie powolny tej czytelniczy styczeń, grudzień zresztą też. Chwila odpoczynku na rzecz innych zajęć nie jest zła – mam więc niezły wykręt :)
    Pozdrawiam ciepło bo ponoć zimny weekend się szykuje (przynajmniej u mnie)…

    Lubię to

    1. tak, tak, tu też zimno atakuje! ale z pomocą ciepłych trunków, swetrów i kocyków daję mu radę :)
      czasami życie nas nieco odciąga od czytelniczych przyjemności, oby nie na zbyt długo!

      Lubię to

  5. Prawda to, każdy początek sprawia, że mniej myśli się o kryzysie (może i kryzysy miewają swoje kryzysy?), a wszystko wydaje się osiągalne, jaśniejsze, do zrobienia. Idea wyczytywania jest mi bliska, chociaż z racji na przeróżne pomysły czytelnicze muszę się czasem wybrać do biblioteki :-). Dobrego roku czytelniczego i pozaczytelniczego :-)!

    Lubię to

    1. O rety, dopiero zauważyłam, że lista czytelnicza z Bloggera odesłała mnie do tego posta jako nowości, a to post sprzed lat! Życzenia pozostają w mocy, a i diagnoza z początku Twojego wpisu nadal trafna (coś się kryzys ciągnie, a może jest jakimś stanem permanentnym?). Wybacz to odświeżanie starego posta :-).

      Polubione przez 1 osoba

      1. haha! to teraz już wiem, czemu po przeczytaniu Twojego pierwszego komentarza poczułam totalne niezrozumienie ;)
        nic nie szkodzi, ja sama z przyjemnością wróciłam do tego wpisu, co też jest ciekawe, bo rzadko wracam do starych postówz przyjemnością, najczęściej myślę ‚co za wypociny!’, ale ten jest niezły ;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s