miód z łyżką dziegciu

„He was the great love of her life, you know.” „Oh, dulling,” said my mother, sadly. „One always thinks that. Every, every time.”

Nancy Mitford, The Pursuit of Love.

Popadam powoli w obsesję. Na punkcie Nancy Mitford. Podobno to normalne, albo się Nancy ubóstwia pasjami, albo szczerze i do głębi nie znosi. Dla mnie już nie ma ratunku, chociaż pierwsze przeczytane przeze mnie książki wcale tego nie zapowiadały. Ot, miła rozrywka, ale żeby od rzu takie szaleństwo?

The Pursuit of Love to czwarta książka Nancy Mitford, i mimo że poprzednim jej powieściom udało się zdobyć spory rozgłos, to dopiero ten tytuł tak naprawdę ustalił pozycję Nancy i pozwolił jej się finansowo uniezależnić (Nancy pochodziła z arystokratycznej, ale niezamożnej rodziny). Historia jest opowiedziana przez narratorkę Fanny, nie tyle uczestniczkę, co obserwatorkę wydarzeń, bo zawsze stoi jakby z boku. Jest to opowieść o dojrzewaniu, i tak, tak, o pogoni za miłością. Główni bohaterowie książki, wujek Matthew, ciotka Sadie, Linda i jej pozostałe rodzeństwo, (the Radletts) są wzorowani na rodzinie Mitfordów (oni jednak zasługują na oddzielny notkę!) i będą pojawiać się w jej następnych książkach.

Pisarstwo Nancy Mitford jest na wskroś angielskie, nie tylko dlatego, że zdarzenia osadzone są (głównie) na angielskiej prowincji i w angielskim domu, który doskonale potrafię sobie wyobrazić, razem z opisanymi problemami z ogrzewaniem i ze schowkiem na bieliznę, który był najcieplejszym pomieszczeniem w domu i miejscem spotkań rodzeństwa (chociaż pomieszczenie to może za dużo powiedziane, mimo że cała szóstka się jakoś mieściła). Tam to prowadzili spotkania swojego klubu, tam marzyli o… miłości, oczywiście, jak i prowadzili dyskusje o tym,  za co został skazany Oscar Wilde, i tam czytali podręcznik do hodowli kaczek w celu… edukacji seksualnej (jak i inne, lżejszej natury dzieła, w tym samym celu oczywiście). Książki Nancy są na wskroś angielskie, nie tylko dlatego że zewsząd wylewa się z nich angielski humor, ale myślę, że przede wszystkim dlatego, że do angielskości Nancy podchodzi z nutką krytycyzmu. Jej postaci mogłyby się wydawać nieco karykaturalne, ale Mitford sprawia, że, pomimo pewnych przerysowań, jej postaci pozostają żywe, są z krwi i kości.

W ramach dygresji dodam, że rok po ukazaniu się książki, już po zakończeniu wojny, autorka przeprowadzi się do Paryża, już na zawsze; co prawda nie tylko w ucieczce przed Anglią, ale bardziej w pogoni za kochankiem, Gastonem Pawlewskim, polskiego pochodzenia doradcą de Gaull’a. To jemu książka jest dedykowana, i to po romansie z nim powstała. Nieco nieszczęśliwym romansie, stąd ta odrobina dziegciu. Gaston nie dość, że był żonaty, to jeszcze był z niego niezły flirciarz i uwodziciel. A Nancy pozostała mu wierna, aż do swojej śmierci, chociaż wszyscy się zastanawiali, co ona w nim widzi (zapomniałam dodać, że nie był zbyt urodziwy).

The Pursuit of Love to właśnie nie tylko lekka komedyjka, chociaż można czytać ją też tylko w ten sposób. Pomimo przepełniającego ją humoru, nie jest to historia o miłości w stylu współczesnych komedii romantycznych. Bo uczucia są nieco bardziej skomplikowane, a już na pewno bardziej niż sobie to wyobrażamy, kiedy jesteśmy dziećmi. Miłość, to nie tylko miód i słodycz, ale zna też inne przyprawy. Narratorka jednak opisuje to z niezwykłym stoicyzmem, który niezwykle mi imponował. Fascynujące dla mnie było również tło. Na początku mamy beztroskę Anglii lat dwudziestych, ale w dalszej części opowieści tłem są ciemniejsze strony historii: wojna domowa w Hiszpanii i druga wojna światowa. To, dla polskiego czytelnika, spojrzenie na historię z trochę innej perspektywy. Jendak i tu nie obejdzie się bez odrobiny humoru, kiedy wujek Matthew zatrudnia wszystkich domowników do budowania okopów do obrony przed wojskami niemieckimi i nakazuje zniszczenie wszystkich zapasów, bo najbardziej nie może znieść myśli, że wrogie wojska mogłyby dobrze się najeść.

Jak dla mnie – Nancy Mitford w szczytowej formie. Aż chce się więcej.

Na koniec moje ulubione zdjęcie Nancy, zrobione przez Bassano, które znajduje się w National Portrait Gallery w Londynie.

Nancy by Bassano

Advertisements

4 thoughts on “miód z łyżką dziegciu

    1. Też ubolewam nad tym brakiem zainteresowania prozą Mitford na polskim rynku wydawniczym! Ale, ale, podobno jej biografie są całkiem niezłe, napisane bardzo lekko i czyta się je jak powieści, więc może warto spróbować? :)

      Lubię to

  1. Tak kusisz, że chyba w końcu zabiorę się za sprowadzanie Mitford na swoje półki. Zwłaszcza, że dotychczasowe doświadczenia z nią (przeprowadzone z Twoim czynnym udziałem ;)) mam tylko pozytywne.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s