luty

… pachnie już wiosną. W ramach przerwy na herbatę wybrałam się na spacer do pobliskiego parku:

DSC_0398

W przyszłym tygodniu studenci mają przerwę na czytanie, tak zwany reading week, i moglibyśmy się spodziewać nadrabiających zaległości tłumów w bibliotece i kolejek do książek. Gdzie tam. Dla większości właśnie rozpoczynają się ferie. W bibliotece cicho i pusto. Przetrzebiło również nas, bibliotekarzy. Jedna trzecia chora, druga trzecia na urlopie, trzecia trzecia udaje że pracuje. Nawet szefowa niespodziewanie wzięła dziś dzień urlopu. Nie wiem jak mogłam ominąć w jej kalendarzu na czerwono zapisane wolne, musiała się chyba na nie zdecydować naprawdę w ostatniej chwili. Ku mojej wielkiej radości. Tym większej, że jej nieobecność wiążę się z tym, że nie muszę robić żadnych wyliczeń finansowych, a tym bardziej nikomu tych wyliczeń tłumaczyć.

Siedzę sobie więc i czytam styczniowe „Nowe Książki”, w których to Zbigniew Mikołejko opowiada o zamierzchłych i cudownych czasach swojej młodości. Cudownych nie tylko dlatego, że zamierzchłe, ale dlatego, że wtedy czytanie było główną rozrywką społeczeństwa. Cudownych dlatego, że wtedy łobuzowanie polegało na zabieraniu młodszym kolegom nie najnowszych gadżetów elektronicznych, ale książek z biblioteki:

Otóż Henryk Kenio mieszkał z rodzicami i siostrą na poddaszu domu, który należał do państwa Legowiczów, a ja się przyjaźniłem z Jankiem Legowiczem. Janke też namiętnie czytał, ale byliśmy trochę starsi od tego, a jakże, również roczytanego na swoje neiszczęście, Henia. Nie chciało nam się chodzić do biblioteki, bo była strasznie daleko, ale Henio miał w sobie więszę „wolę mocy”. Czailiśmy się więc na niego jak zbiry w ogrodzie, a on się biedny przemykał z trzema książkami pod pachą, bo można było wziąć trzy tylko. Chciał być pierwszym czytelnikiem, przed nami. Wstyd powiedzieć, ale zabieraliśmy mu tr książki, a on się wił niczym piskorz, wrzeszczał prawie płakał, bo oddać ich nie chciał. Ale byliśmy bezlitośni. Bardzo mu współczuję teraz, ale wtedy współczucia nie miałem.

 W przerwach pomiędzy kolejnymi artykułami z „Nowych Książek” podczytuję sobie wczesne opowiadania Iana McEwana i odliczam minuty do późnej przerwy obiadowej, kiedy to wyskoczę sobie na piwko.

Tak, lubimy piątki.

Reklamy

5 thoughts on “luty

  1. Dzień dobry Patrycjo! Trafilam do Ciebie po tym, jak się u mnie zalogowałaś i z przyjemnością spostrzegłam, że jesteś autorką niebanalnego bloga, którego z pewnością będę często odwiedzać. Oprócz tego cytat z „Zimy Muminków” natchnął mnie do przemyśleń „na temat” co chyba będzie tematem mojego następnego posta. Nie jest wykluczone, że narodzi się on w bólach ale mam nadzieję, że mimo innych zajęć zdołam go sklecić w tym tygodniu. Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s