urodziny

Od jakiegoś już czasu zastanawiam się po co mi one. Bo ani nie wyglądam inaczej, ani nie czuję się inaczej, ani z tego powodu jakiś dodatkowych przywilejów wcale nie mam. Do jedzenia ciasta wymówek nie potrzebuję, do picia również. Więc tak się zastanawiam czy te urodziny są naprawdę konieczne?

Jedyne, co przemawia za obchodzeniem urodzin, to stosiki takie jak ten, ułożone z prezentów:

stosik

Od dołu:

Chleb po warszawsku – historia najstarszych piekarni warszawskich, bo ja też gotowaniem i pieczeniem się interesuję, i książki kucharskie zbieram.

Body Parts, Hermione Lee – chciałam tę książkę od dawna, właściwie odkąd skończyłam biografię Virginii Woolf tej autorki. Jest to zbiór esejów, których myślą przewodnią jest pisanie biografii. Jeden z rozdziałów zatytułowany jest Reading in Bed. Cudnie. Kuzynka wybrała tę książkę z listy, bo miała różową okładkę. Jeszcze cudniej.

The Book of Chameleons, Jose Eduardo Agualusa – książka angolskiego pisarza, dostałam od swojej portugalskiej koleżanki, która wcześniej przyłapała mnie na czytaniu Ondjaki, i stwierdziła że trzeba wykorzystać koniunkturę na promocję prawie rodzimej literatury.

The Folks That Live on the Hill, Kingsley Amis – kolejna z komedii Amisa, w ramach kolekcjonowania angielszczyzny. Jest coś w języku, którym Amis się posługuje, co sprawia że lektura jego książek jest niezwykle przyjemna.

The Letters of Nancy Mitford and Evelyn Waugh – coś pięknego! Przeszło pięćset stron korespondencji, zapisanej drobnym maczkiem, w Polsce pewnie by było wydane w formacie podobnym do listów Lema i Mrożka, w Anglii czytania z lupą nikt się nie obawia. Po listach się wiele spodziewam, nie tylko podrażniona przez wcześniej już wspomniane listy Nancy i Heywooda, ale przede wszystkim tymi fragmentami, które znalazłam w The New York Timesie.

The King’s English, Kingsley Amis – w ramach kolekcjonowania angielszczyzny, oczywiście. Kilka ładnych lat temu przeszłam okres kupowania wszystkich książek związanych z jężykiem angielskim i poprawnością językową, to są tej obsesji pozostałości. Książka na pierwszy rzut oka jest zbiorem definicji słownikowych, ale nie tylko o pochodzeniu i używaniu wyrazów tu mowa. Raczej każdy wpis jest tutaj takim mini esejem, a i czyta się ją przyjemniej niż słownik, bo jest bardzo przystępnie napisana. Angielski po królewsku, ale bez zadęcia.

A na sam koniec, prezent od siebie dla siebie, skoro mój „ban” na kupowanie książek minął: The Daugther of Time, Josephine Tey. Ponieważ czasami lubię się zaszyć w jakimś starym kryminale, a o Josepine Tey najpierw przeczytałam na blogu zaprzyjaźnionej księgarni, potem odkryłam na półce koleżanki, później jeszcze zwróciłam uwagę, że nawet jest dostępna w księgarniach, to jest tak jakby ta książka do mnie wołała, prawda? A jak nie usłuchać wołającej książki? Nie da się.

Advertisements

10 thoughts on “urodziny

  1. Ty masz może inaczej, ale ja z urodzin na urodziny wyglądam coraz bardziej inaczej i coraz mniej mi się to wszystko podoba:(
    Moja babcia, silnie osadzona w tradycji protestanckiej, nigdy nie obchodziła imienin, zamiast tego silnie fetując właśnie kolejne, coraz bardziej imponujące jubileusze. Może to sekret długowieczności i dobrego zdrowia?:)
    Najlepszego!!!
    (a prezenty urodzinowe bardzo ambitne, dobrze że choć Amis daje szansę na bezinteresowną rozrywkę)

    Lubię to

    1. Podejrzewam, że sekret mojego zadowolenia tkwi w tym, że w pewnym momencie przestałam nawet przeglądać swoje zdjęcia sprzed lat ;)
      Twoja babcia miała bardzo dobry stosunek do upływających lat, może powinniśmy się wszyscy tego nauczyć?
      Dziękuję :)

      Lubię to

    1. Kwietniowe urodziny mają coś w sobie, zauważyłam, że wielu bliskich mi znajomych właśnie z kwietnia jest :) dziękuję, i Tobie również wszystkiego najlepszego – i masy książek :)

      Lubię to

  2. Przyłączam się do życzeń. Bardzo lubię kupować sobie książki na urodziny, każdy pretekst jest dobry.;) Korespondencja zapowiada się arcyciekawie, czekam na relacje.

    Lubię to

  3. Właśnie jak to jest z tą lupą to żart:) mam kilka ksiazek z serii penguin, zaczynam czytać,ale ta czcionka i brak odstępów między liniami czasem mnie usypia

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s