lektury wiosenne

Wyszło słońce. I od razu kawa z rana smakuje inaczej, jakby bezchmurne niebo było jej magicznym składnikiem, bez którego kawa nie ma swojej mocy. Co prawda jeszcze wiatr z drogi zwiewa, kiedy objeżdżam Regent’s Park w drodze do pracy, ale wokół wreszcie kwitną żonkile, zielenieją się żywopłoty, forsycja kwitnie na żółto i  jałonki na różowo. I gęsi gdzieś odleciały. Coś się dzieje. Nareszcie.

Czytelniczo przeniosłam się na ziemie bliższe ojczystym. Jestem świeżo po lekturze reportaży Pawła Smoleńskiego Pochówek dla rezuna. Jest to zbiór tekstów dotyczących fragmentu polskiej historii, o którym mało wiem, i o którym (wydaje mi się) mało się mówi. Czy dlatego, że konflikt polsko-ukraiński nie wpisuje się w tradycje polski tolerancyjnej, kraju otwartego na mniejszości, za jaki (wydaje mi się) lubimy się uważać? Smutna to książka, ale jednocześnie piękna i mądra. Książka ważna, bo sprawia, że zatrzymujemy się w tym naszym pędzie, że na chwilę nie myślimy o tym, co tu i teraz, i o tym, co będzie i czego mieć jeszcze więcej, ale spoglądamy wstecz i patrzymy na przeszłość trochę inaczej. Nie jak zwykle, szkolnie i martylologicznie, bo Paweł Smoleński uświadamia czytelnikowi, ile wokół nas jest wciąż nienawiści i nietolerancji – ten fakt nieustannie mi umyka, każde jego przypomnienie jest dla mnie szokiem. Mogłabym powtórzyć za jednym z bohaterów Smoleńskiego: „Czym one różne od nas, a my od nich, że taka nienawiść powstała?”. No właśnie, czym?! Dla równowagi jest parę tekstów, które dają nadzieję, bardziej wzruszają niż przerażają okrucieństwem: reportaż o Łemkach, Łemko nie może bez lasów, jest po prostu piękny, i opowieść o Jewhenie Stachiwie, I pryjde tretij deń, zamykająca zbiór, dla mnie jest światełkiem w tunelu, że jeszcze przyjdzie się dogadać.

Lekturę dopełniam opowieścią Jurija Andruchowycza w książce Tajemnica. Wywiad-rzeka, której nurt porywa w otchłanie Ukrainy od lat sześćdziesiątych, pewnie aż do teraz, jak na razie jestem w połowie osiemdziesiątych. Bardzo smaczna lektura w słońcu i z zimnym cydrem pod ręką.

szwedzko ukrainsko

Advertisements

7 thoughts on “lektury wiosenne

  1. Tak to już jest ze wspólnota granic nie sprzyja przyjacielskim stosunkom. chociaż z drugiej strony, mieszkając w tym a nie innym rejonie RZP mam okazję bardzo często stwierdzać jak blisko naszym dwóm narodom do siebie.

    Lubię to

      1. Proszę bardzo polecam się, na moim blogu pisałam o wspomnianym tytule, jest zalinkowany w spisie treści jakbyś chciała rzucić okiem, więc nie będę wklejać sznurka, chyba, że chcesz. :) dobrego dnia.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s