lektury majowe

Najlepszym brytyjskim wynalazkiem są bony na książki. Nie są to zwykłe karty prezentowe, ponieważ można nimi płacić w każdej księgarni i jeszcze kilka lat temu wyglądały naprawdę jak bony towarowe. Co prawda wynalazek tak dobrze by nie funkcjonował, gdyby nie najlepszy wynalazek ogólnoludzki, jakim są przyjaciele te bony rozdający! Dzięki temu, nawet dobry miesiąc po urodzinach, mogłam je jeszcze poświętować:

stosik majowy

Od góry:

Alberto Moravia, Raconti Romani – w ramach mojego prywatnego wyzwania jednej włoskiej książki na kwartał. Do wyzwania podeszłam zdawałoby się rozsądnie, zabierając się za książkę niewielkich rozmiarów, Il Contesto Leaonardo Sciascii. Nie dość, że lektura małej objętości, to zdawałoby się lekka, no bo to przecież kryminał. Książka jednak okazała się dosyć trudna, szczególnie pod koniec, kiedy okazała się być bardziej traktatem politycznym niż kryminałem. Mam nadzieję, że odniosę większy sukces z  opowiadaniami Moravii.

Hilary Mantel, Bring Up the Bodies – odkąd skończyłam Wolf Hall z niecierpliwością czekałam aż Bring Up the Bodies ukaże się w miękkiej oprawie. Dla mnie było to tylko kilka miesięcy, ale jak się musieli czuć ci, którzy Wolf Hall przeczytali sporo wcześniej? Pewnie znaczna część z nich pobiegła po książkę w twardej oprawie, na co liczył wydawca, wydłużając czas wypuszczenia edycji w miękkiej okładce do roku, kiedy zwykle pomiędzy jednym wydaniem a drugim mija około sześciu miesięcy. Warto było jednak czekać, książka jest tak samo dobrze napisana jak pierwsza część trylogii. Właśnie kończę i jedyne, co mnie teraz martwi, to to, że nawet nie wiem, ile przyjdzie mi poczekać na część ostatnią?

Simone Weil, An Anthology – pisma Weil miały ogromny wpływ na Iris Murdoch, na jej postrzeganie świata, na jej powieści i pisma filozoficzne. Wspomina o tym nie tylko A. S. Byatt w krytycznoliterackim zbiorze Degress of Freedom, ale również sama Iris, w wywiadach, które ostatnio podczytuję. Wpły Weil nie zmniejszał się wraz z upływem czasu, tak jak było to w przypadku innych młodzieńczych fascynacji Murdoch: Sartre’a, Becketta czy Queneau. Postanowiłam więc sama zapoznać się z pismami Weil, zobaczymy jak mi pójdzie, mam nadzieję, że książka nie trafi szybko na półkę dzieł ambitnych acz nieprzeczytanych, a jeśli tak, to jako dzieło ambitne przeczytane i w ten sposób zapoczątkuje lepszą passę dla pism filozoficznych, które trafiły pod moje strzechy. Zobaczymy.

Selina Hastings, Evelyn Waugh. A Biography – podobno najlepsza biografia Waugh, wznowiona właśnie przez Capuchin Classics – wydawnictwo, które wydaje zapomnianą klasykę, ale taką bardziej współczesną, m.in. wcześniejsze powieści Nancy Mitford. Egzemplarz z imiennym autografem!

Alan Hollinghurst, The Stranger’s Child – oczywiście jak tylko skończyłam The Line of Beauty pobiegłam do księgarni i nabyłam The Stranger’s Child. Bo skoro skończyłam jedną książkę, którą miałam, mogę już kupić drugą, prawda? No.

Advertisements

9 thoughts on “lektury majowe

    1. świetny artykuł, w ogóle go wcześniej nie przyuważyłam, a na guardianie bywam niemalże codziennie! dzięki za link! ale na powieść o Przybyszewskiej dopiero przyjdzie nam poczekać…
      trzecia część trylogii Mantel pewnie będzie tak gdzieś za dwa lata, zakładając, że skończy pisać w tym roku, a w przyszłym wyjdzie w twardej okładce… może w międzyczasie jakaś inna książka Mantel?

      Lubię to

      1. Na pewno inna.;) Zakupiłam sobie wspominane kiedyś przez Ciebie ‚Giving up the ghost’, tak na początek znajomości.;)

        Lubię to

      2. to daj znać jak Ci się spodoba! ja rozważam „A Place of Greater Safety” albo coś współczesnego, np. „An Experiment in Love”.

        Lubię to

  1. Też bardzo mi się Bring Up the Bodies podobało, chociaż już trochę mnie zapowiedzi upadku zaczęły stresować. Och, hamartia ;D

    (Czytałam Mantel na czytniku a z zakupem poczekam aż będą poprzeceniane i tanie… :( Bo cena nowej dla mnie jednak zaporowa.)

    Lubię to

    1. teraz Mantel jest na amazonie za £3,50 – to jeszcze nie jest tak źle, chyba że przesyłka do Polski sporo kosztuje, niestety za bardzo się w tym nie orientuję… a o książkę używaną to pewnie ciężko, bo nawet jej w ‚charity shopach’ nie widuję – co jednak bardzo dobrze świadczy o książce!

      Lubię to

      1. Ja kupuję prawie wyłącznie na awesomebooks, bo właśnie z amazona przesyłka do Polski wychodzi drożej niż książki – a na awesome przy zakupie dwóch książek przesyłka gratis. Zwykle kupuję jak mi się cztery uzbierają i jakiś kupon (4 za 3 albo 15% off czy coś takiego) nadarzy :)

        Ale przypomniałaś mi, że miałam czyhać na Mantel na awesome i już egzemplarz wrzuciłam do koszyka. Ostatnio były za £2,60 ale tylko hardcovery, a ja właśnie chcę paperback, bo nie mam tyle miejsca na półkach… ;D

        Lubię to

      2. tak, £2,60 to już przyzwoicie, ale ja mam ten sam problem z hardcoverami – tyle miejsca na półce, i ciężko zawsze mieć przy sobie ;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s