nawyki

Nawykowo omijam działy z poradnikami psychologicznymi i wszelkimi książkami na temat samodoskonalenia się. Być może wynika to z wiary, że człowiek nie może się zmienić. Być może wynika to ze starannie pielęgnowanego snobizmu. A być może wynika to z tego, że kiedy pracowałam w księgarni, miałam tam kolegę, który te książki nawykowo czytał i, powiedzmy sobie szczerze, nie był chodzącą ich reklamą: nie tylko był pierwszą osobą, która ostrzegła mnie przed końcem świata w 2012 roku (siedem lat temu), ale również (zupełnie poważnie) ostrzegał mnie przed rozmową z nieznajomymi, gdyż OBCY mogą przybrać każdą postać, nawet ludzką, ich moce są nam nieznane, więc trzeba zawsze i wszędzie mieć się na baczności!

Jednak. Wobec zbliżającego się nowego roku, i wobec tego, że wdrożenie w życie zeszłorocznych postanowień poszło mi tak dobrze, i że oczywiście w nadchodzącym roku chciałabym wprowadzić więcej zmian, z jeszcze większym sukcesem, postanowiłam dopomóc noworocznej sobie już teraz i zakupiłam zachwalaną książkę Siła nawyku Charlesa Duhigga. I zakupiwszy przeczytałam.

power of habit

Nie było to nic trudnego, bo książkę można przeczytać w dwa wieczory. Duża czcionka, mnogość interesujących przykładów, styl przystępny, nie przesadnie naukowy, ale też nie jakoś przeraźliwie prosty. Autor wplata ciekawe historie, przytacza wyniki badań nad nawykami i tym, co je kształtuje. Czyta się szybko, tylko niestety niewiele przy tym odkrywa. Bo czy ja naprawdę potrzebuję badań amerykańskich naukowców, żeby wiedzieć, że zmiana jednego nawyku może wpłynąć na zmianę całego życia? Przecież już od roku zastanawiam się, czy nie zmienić nazwy bloga na „Jak rower zmienił moje życie” (albo czy nie zacząć nowego pod tym tytułem). I czy raczej nie są to rzeczy, które sami powinniśmy dla siebie odkrywać zamiast czekać, aż ktoś nam je wskaże palcem? Czy takie wskazanie palcem w ogóle coś pomoże? Owszem, przytoczone przykłady firm i tego, jak zmieniają zwyczaje swoich pracowników i jak to wpływa na sprzedaż, są interesujące, ale czy ja chciałabym zarządzać swoim życiem tak jak się zarządza Starbucksem? Książka Duhigga jawi mi się na podobieństwo artykułu w gazecie, którą czytamy do porannej kawy albo do wieczornej whisky. Można ją przeczytać, jeśli jest to coś, co nas akurat interesuje. Jeśli nie, spokojnie omijamy, nie czytamy i nie czujemy z tego powodu jakiegoś doskwierającego braku.

Udało mi się znaleźć jednak grupę odbiorców dla tej książki. Bo faktycznie, mam wrażenie, że Siła nawyku przydałyby się kierownikom przynjamniej niektórych księgarń (i nie mówię tu o sklepie na „e”, który teraz sprzedaje nawet odkurzacze, tylko o większości zwykłych księgarń, które miałam nieszczęście odwiedzić w zeszły weekend). Może po lekturze tej książki wiedzieliby, co robić, kiedy księgarze (księgarki?) dyskutują o nowych bluzkach ze sklepu obok, zamiast spojrzeć na tylną stronę okładki i dowiedzieć się, która z pań, Janet Evanovich czy Stephanie Plum, jest autorką, a która bohaterką książki. Lub doczytać że Zelda miała nazwisko i to nazwisko brzmiało Fitzgerald, co pomogłoby im później  ustawić daną książkę pod odpowiednią literką. Albo mogliby nawet wyrobić u swoich pracowników nawyk dbania o książki, bo w zeszły weekend widziałam więcej poniszczonych książek bezczelnie stojących na półkach niż w całym swoim dotychczasowym życiu. Nie nadawały się ani dla mnie (jeżeli już wydaję 45 złotych na książkę, to wolałabym żeby nie miała porytej okładki), ani tym bardziej na prezent.

Advertisements

7 thoughts on “nawyki

  1. Zamienic swoje życie w dobrze funkcjonującego McDonalda, brzmi, przynajmniej po tej stronie oceanu, mało kusząco ;). Poradniki o polepszaniu sobie życia też do mnie nie trafiają, mam natomiast znajomą która czyta tylko i wyłącznie takie książki, ale jakoś nie zauważyłam, by jej się od tego lepiej powodziło ;)

    Lubię to

  2. Mam podobnie tj. poradniki omijam szerokim łukiem, bo przecież co jest dobre dla ogółu, dla mnie – niekoniecznie.;( Bo co tacy autorzy o mnie wiedzą, zwłaszcza amerykańscy.;(
    Książka Duhigga jest u nas b. promowana, nawet pani w bibliotece mi ją proponowała (czyżby jej zdaniem powinnam zmienić nawyki czytelnicze?:)).

    @ buksy
    Również mam koleżankę, która krocie wydała na poradniki, niestety bez rezultatu.;(

    Lubię to

    1. właśnie to w polskim radiu, którego słucham co rano, usłyszałam o tej książce, a że się dobrze wypowiadali, postanowiłam spróbować. to, że było to radio pin powinno było jednak dać mi coś do myślenia ;)

      Lubię to

  3. Mnie za każdym razem zastanawia, czy ludzie czytający poradniki rzeczywiście korzystają z zawartych w nich porad. Bo jeżeli poprzestaje się na samym czytaniu, to nic dziwnego, że niewiele się zmienia ;-). Sama do takich książek raczej nie zaglądam, za to zgadzam się z Tobą, że najlepsze są dla nas te rozwiązania, do których sami dojdziemy.

    Lubię to

  4. Lubię tego typu książki…po przeczytaniu jednak szybko puszczam je w nie pamięć…Jeżeli chodzi o rower…może nie zmienił mojego życia, ale bardzo je wzbogacił. Pozdrawiam Serdecznie:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s