moment przed

Uwielbiam ten moment przed sięgnięciem po nową książkę. Tę chwilę, pomiędzy zamknięciem ostatnich stron właśnie ukończonej lektury a otwarciem kolejnej, kiedy jeszcze nie wiem nawet, co to będzie, kiedy w głowie piętrzy mi się masa chęci. Nic nie szkodzi, że jestem czytelnikiem równoległym i że w związku z tym nigdy nie czytam tylko jednej książki. Bo zawsze po końcu nastąpić musi początek. Czasami dobrze wiem, co będzie dziś moim początkiem. Czasami jednak zaskakuję samą siebie, zmieniając decyzję w ostatniej chwili. A czasami po prostu nie wiem, co będzie moją następną książką dopóki nie skończę jej pierwszego akapitu. I w tych momentach piętrzący się stos pozycji „do przeczytania”, składający się często z lektur w połowie przerwanych (do których powrót jednak nigdy nie stanowi aż takiej przyjemności, jak rozpoczęcie książki jeszcze nie czytanej) jest najmniej nęcący. Zaraz za nim idą książki z biblioteki, książki od kogoś pożyczone, do których nie czuję aż takiego sentymentu jak do tych ściśniętych na moich regałach, czekających cierpliwie na swoją kolej. Największą szansę mają jednak te przyniesione z wczorajszych zakupów. I jest to ich najlepszy moment, te parę dni, które miną zanim ustawię je w odpowiednim miejscu na półce, gdyż od tej chwili do mojego ich przeczytania może upłynąć wiele miesięcy. W wersji optymistycznej.

Lubię wybierać książki nad ranem, kiedy nie muszę się nigdzie spieszyć. Najlepiej w niedzielę, bo skończenie książki w weekend daje mi poczucie, że udało mi się coś zrobić, wręcz coś osiągnąć. Daje mi poczucie spełnienia i dobrze spędzonego czasu. Rozpoczęcie kolejnej książki natomiast pozytywnie napędza, bo oto coś się kończy i zaczyna się coś. Ostatnio jeszcze nauczyłam się przeciągać ten moment przed, czytając opowiadania lub pisma literackie. Lub opowiadania w pismach literackich. Chyba nie ma bardziej pożywnego śniadania.

What to read, what to read?

Reklamy

6 thoughts on “moment przed

  1. Pięknie napisane. Jednak ja chyba wolę okres, kiedy jestem zanurzona po uszy w lekturze, tak w połowie książki. Najlepiej się to sprawdza kiedy książka ma przynajmniej 400 stron. Przeczytałam już na tyle, by wiedzieć, że historia mnie interesuje, czytanie sprawia mi przyjemność i mam ochotę na więcej. Zdarza mi się wtedy, że zaczynam czytać wolniej, dawkuję sobie przyjemność, bo nie wiem kiedy znowu trafi mi się tak dobra książka.

    Polubienie

    1. tak, znam to uczucie, rozdarta jestem wtedy pomiędzy chęcią, aby jak najwięcej czasu spędzać z książką, a ogromną ochotą, żeby jednak czytać ją jak najdłużej – niestety, nie da się osiągnąć tych dwóch rzeczy na raz ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s