słońce

Powoli doganiam czas; nie wiedzieć czemu wiosna zawsze mija mi  prędzej niż bym chciała: kiedy ja jestem jeszcze na początku kwietnia, kalendarz już jest przy końcu maja. W czerwcu jednak kalendarz i ja wyrównujemy bieg – być może to słońce spowalnia dla mnie tak upływ czasu? Kiedy leżę w słońcu na trawie i wydaje mi się, że minęła już połowa dnia, że wręcz dzień dobiega ku końcowi, to zazwyczaj okazuje się, że minęło zaledwie pół godziny…

Za zmianą pracy podążyły też inne zmiany – zauważyłam właśnie, że zmieniłam również swój sposób czytania. Zwykle czytałam więcej niż jedną książkę jednocześnie: rano coś z reportażu lub coś historycznego, coś biograficznego, jakąś grubą księgę, nie tylko gabarytowo: księgę, która wymaga porannego skupienia; na przerwę w pracy brałam coś lekkiego, nie tylko gabarytowo: książkę nie tylko mieszczącą się do torebki, ale też taką co wpasuje się w kwadrans na kawę, taką, co nie wymaga skupienia (szczególnie, że do niedawna jeszcze mogłam poczytać i pod biurkiem w pracy, jak kiedyś czytało się pod ławką w szkole). A teraz? Czytam jeden tytuł, nie przeplatając go innymi lekturami.

Kiedyś też miałam wyrzuty sumienia jak sięgałam po literaturę mniejszego kalibru, ostatnio jednak natknęłam się na taką wypowiedź Szpakowskiej:
(…) powieści sensacyjne lubię rzeczywiście. Lubię je dlatego, że są to dzisiaj ostatnie powieści, które zachowują strukturę. (…) Kiedyś szalenie mi się spodobało powiedzenie Camusa, że powieść to jest los na zamówienie. Powieść dziewiętnastowieczna przedstawia życie ustrukturowane. Nawet Dostojewski. W przedstawianych ludziach i wydarzeniach usiłowała wpisać sens. Powieść współczesna próbuje być podobna do życia, to znaczy wszystko to, co pokazuje, jest bardziej lub mniej rozpieprzone. A ja lubię, żeby opowieść miała strukturę i żeby doświadczanemu przeze mnie mojemu rozpieprzonemu i nieskładnemu życiu literatura pomagała nadać ład.

Nie, żeby moje życie w tym momencie było jakoś specjalnie rozbebrane, ale też lubię jak świat wokół mnie ma strukturę. Może dlatego ostatnio tak skupiałam się na jednym gatunku literackim, powieści sensacyjnej? Szczęśliwie każdy tytuł był dla swojego gatunku nietypowy. Szczęśliwie też każdy tytuł był nietypowy na swój sposób.

Zaczęło się od Grahama Greene’a, którego znalazłam na końcówkach wydawniczych. Początki mojej znajomości z Greenem nie były zbytnio udane, nie podszedł mi The End of the Affair, ale za to The Honorary Consul już tak. Podróże z moją ciotką okazały się równie dobrą lekturą, jeśli nawet nie lepszą, mimo że główny bohater, emerytowany bankier, nieco naiwny Henry Pulling, niekoniecznie budzi w czytelniku sympatię – ten drobny mankament zdecydowanie nadrabia jego fantastyczna ciotka, która zapewnia rozrywkę nie tylko swojemu siotrzeńcowi, ale przede wszystkim nam, czytelnikom.

Później sięgnęłam po Patricię Highsmith i jej Utalentowanego Pana Ripley’a, też znalezionego wśród końcówek wydawniczych. Trochę mnie do tego zachęcił trailer ostatniego filmu na podstawie innej jej powieści, Two Faces of January (film wydaje się być bardzo klimatyczny), trochę też przewijające się i tu, i tam pozytywne głosy na temat Highsmith, a trochę fakt, że moja przyjaciółka też w tamtej chwili czytała tę książkę, a przecież jedyną rzeczą lepszą od czytania jest czytanie wspólne! Wybór okazał się trafny, książka jest po prostu wspaniała, wyśmienicie napisana, wciąga już od pierwszych stron, naprawdę rzadko się zdarza, żebym już po drugiej stronie była tak pewna, że lektura mi się spodoba. Historii nie muszę chyba opowiadać, bo jest znana przede wszystkim z filmu (pomimo tego, że film odbiega pod wieloma względami od książki, i co najsmutniejsze, odbiega od ducha powieści). Pan Ripley to po prostu dobra literatura, dlatego też nie rozumiem trochę tego upartego wciskania Highsmith do działu z kryminałami, kiedy Greene’a się tak nie szufladkuje, ani Le Carré’a też nie (chociaż z nim bywa różnie, ale przynajmniej zdarza mu się znaleźć w dziale literatury).

A kiedy już przy Le Carze (jakieś pomysły jak to odmienić?) jesteśmy, to trzecią ‚sensacją’ po którą sięgnęłam był właśnie John Le Carré i jego Małe miasteczko w Niemczech. Tu zamiast słonecznego miasteczka w południowych Włoszech mamy mgliste i deszczowe Bonn. Nasz bohater, Alan Turner, też czuje się mgliście i deszczowo – jego całe wnętrze wydaje się być mgliste i deszczowe, zabłocone jakieś. Szczęśliwie jednak u mnie za oknem świeciło słońce, a dni są teraz ciepłe i długie, bo gdyby przyszło mi to czytać w dni zimne i deszczowe, deprechę miałabym zapewnioną! Jak na powieść szpiegowską trochę sporo było tu „welt schmerzu” i tekstów o niemożliwości spełnienia się i beznadziejności ludzkiego losu. Poza tym jest to książka napisana na tyle klimatycznie, że nawet kiedy czyta się ją w pełnym słońcu, ma się wrażenie, że chodzi się po ulicach mglistego Bonn, że nawet jak się jest w słonecznym parku, w którym bawią się dzieci, ogarnia nas niepokój, że zaraz, gdzieś mogą rozpocząć się zamieszki na ulicach. I to właśnie jest najmocniejszą cechą tej książki, ten klimat, oraz wgląd w historię powojennej Europy, bo przecież to, o czym pisał wtedy Le Carré, mimo że dla pisarza współczesne, dla nas jest już historią. Przy okazji, trochę z przerażeniem, i to po raz kolejny, uświadomiłam sobie jak słabo znam najnowszą historię innych państw europejskich. Coś trzeba będzie z tym zrobić.

Tymczasem łapię każdą wolną chwilę i czytam w parku. Już nie sensację.

20140611-153443-56083020.jpg

Reklamy

14 thoughts on “słońce

  1. Wiesz, mnie też ostatnio najlepiej podchodzą sensacje, a raczej kryminały. Chyba to słońce człowieka faktycznie rozleniwia i chce mu się czegoś niezbyt wymagającego, a zajmującego. I przypomniałaś mi ze Podróże z moja Ciotką czekają na półce już od paru lat.

    Polubienie

  2. Czy wypowiedź Szpakowskiej pochodzi może z wywiadu-rzeki? Bo tak obwąchuję go i się zastanawiam, czy nabyć.
    Przyznam, że coraz mniej ciągnie mnie do kryminałów. Wyjątek to Simenon, spoza serii o p. Maigret, bo tak naprawdę to niezłe powieści psychologiczne.;)
    Świetnie, żer wróciłaś.;)

    Polubienie

    1. Tak,wypowiedź Szpakowskiej pochodzi z tego właśnie wywiadu. Muszę jednak przyznać, że trochę mnie denerwowały panie putające i widać było, że Szpakowską również ;)
      Highsmith to też przede wszystkim świetna powieść psychologiczna, zrobiła na mnie naprawdę spore wrażenie. Simenoma spoza serii o Maigrecie nie znam, ale się rozejrzę może, bo sam Maigret niestety nie powalił.
      Wróciłam, mam nadzieję, że na dobre, chyba powoli zaczynam się ogarniać ;)

      Polubienie

      1. Mnie właśnie zaskoczyła ilość pań przeprowadzających wywiad. Jeszcze się pozastanawiam. Albo zaczekam na Twoją recenzję.;)
        Highsmith miałam nawet kiedyś w planach, niestety jakoś się nie zeszły nasze drogi.;( Ale pożyjemy, zobaczymy.;)

        Polubienie

  3. Hm, to może ja też powinnam dac Grahamowi Greene jeszcze jedną szansę. Przeczytałam jedynie jego The End of an Affair i końcówkę już trochę oszukiwałam i czytałam po łebkach.

    Polubienie

  4. 1. W stu procentach zgadzam się ze słowami Szpakowskiej. Dla tej samej przyczyny skłaniam się ku powieściom sensacyjnym i kryminałom wszelakiej maści.
    2. Popijam ostatnio również ten sam cydr :D
    3. Myśliwski rulezzzzz!

    Polubienie

    1. 1. Ja się jednak szybko nudzę muszę kryminały i powieści sensacyjne jednak czymś przeplatać. Tak samo nie mogłabym przeczytać dwóch książek jednego autora tak jedna po drugiej.
      2. Najlepszy na lato :D
      3. Na ogół tak, ale tu mnie nieco rozczarowuje…

      Polubienie

  5. LeCarre i Highsmith bardzo lubię – szkoda tylko, że W Polsce zaprzestano wydawać panią Patricię.
    Z niekryminalnych lektur miałem ostatnio udane książkowe spotkanie z Rachel Cusk. Po lekturze „Arlington Park” zamierzam poszukać „Wariacji na temat rodziny Bradshaw”. Znasz tą autorkę ? Jeśli nie, to nieśmiało polecam.
    pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s