co czytam w listopadzie

W powszechnym przekonaniu jesień jest doskonałą porą roku na czytanie, a listopad to już w szczególności. W końcu czy są lepsze warunki do lektury opasłych tomisk niż szarugi jesienne, kiedy za oknem hula wiatr, deszcz stuka o szyby, a w domu można podkręcić kaloryfer, opatulić się kocykiem i czytać popijając gorącą herbatkę? A jednak dla mnie są. Razem z latem przeminęły chwile, kiedy pochłaniłam 150 stron książki w jeden wieczór, kiedy mogłam usiąść i przeczytać całą książkę w jeden dzień, tak od deski do deski, jak Joan Didion mówi, że powinno się książki czytać.

I ja się z nią zgadzam, ale jesień wypływa na mnie rozpraszająco! Męczę się, kiedy pozostaję przy tej samej lekturze zbyt długo, czyli ponad dwadzieścia stron. Podczytuję Stasiuka, ale myśli gdzieś daleko uciekają, podoba mi się, ale nie jestem w stanie się na nim skupić. Czy to wina moja, czy Stasiuka? Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby gdyby Wschód tak rozparcelować na felietony, kilkanaście stron do poczytania raz w miesiącu? Nawet zrobiłam sobie przerwę od Stasiuka i przeczytałam Płatonowa, bo skoro i Stasiuk, i Pilch tacy ciagle w zachwytach, to może i mnie zachwyci? Nie zachwyciło, niestety. Owszem, książce nie można odmówić geniuszu, nie można się kłócić, że jest to kiepska książka, ba, jest wręcz doskonała, i ja to widzę! Ale mnie nie zachwyca.

Siedzę więc teraz plecami do kaloryfera, jak kiedyś zimą w babcinej kuchni, popijam imbir z miodem i cytryną, i czytam. Tak czytam, ale w kąt poszły wszystkie opasłe tomiska, na półkę wróciło Życie i los, do którego podchodziłam już dwa razy. Ja czytam gazety i czasopisma. Czytam wywiady z The Paris Review. I czytam opowieści Lydii Davis. Bo wszystko, co krótkie, mnie po prostu zachwyca!

Advertisements

9 thoughts on “co czytam w listopadzie

  1. Podczytuję tego Stasiuka, ale jakoś ciężko mi przebrnąć. Lubię opowieści autora, ale ze „Wschodem” jest jakiś problem..
    Natomiast grube tomiska („Paryż” Rutherforda i „Wszystko, co lśni” Catton) czekają na nowy rok.
    pozdrawiam :)

    Lubię to

    1. mnie „Życie i los” kompletnie nie podeszło już drugi raz, chociaż tym razem przeczytałam nieco więcej. mam wrażenie, że znam lepszych pisarzy zajmujących się tą tematyką, i w ogóle nie rozumiem zachwytów zachodu nad Grossmanem! Grudzińskiego by sobie lepiej poczytali ;) ale może jeszcze się kiedyś zmierzę.

      Lubię to

      1. Przyłączam się do was. Przeczytałam raz 100 stron i nie mogłam ruszyć dalej. „Wszystko płynie” natomiast bardzo mi się podobało i z tego powodu może dam jeszcze Grossmanowi szansę.

        Lubię to

  2. Stasiuk jesienią, litości, na samą myśl zaczynam ziewać. a jak Ci się upodobanie do krótkich rzeczy ostatnio rozwinęło, to polecam Modiano :)

    Lubię to

  3. Opasłe tomiska już od dawna wywołują we mnie popłoch i chęć ucieczki, i to bez względu na porę roku. Powiedzieć dużo, zamknąwszy to w krótkiej formie – to dopiero jest sztuka! ;-)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s