rozmowy z reporterami

(…) zmyślić można wszystko. Najbardziej nieprawdopodobna zmyślona historia, która udaje prawdziwą, nie ma takiej siły, jak nieprawdopodobna historia prawdziwa. Nie może w niczym pomóc i niczego nauczyć.

Małgorzata Szejnert w rozmowie z Agnieszką Wójcińską

Reporterzy bez fikcji, str. 27

Uważam, że przekonanie wielu reporterów i zwolenników reportażu, że to medium doskonałe, które może wszystko opisać, jest aroganckie i nieprawdziwe. Reportaż, jak wszystko, ma swoje ograniczenia. Po doświadczeniach z tą książką uważam, że często prawdziwsza bywa opowieść, w której są elemnty fikcji, niż gdyby wszystko, co opisane miało być od początku do końca prawdziwe.

Wojciech Jagielski opowiada o swojej książce Nocni wędrowcy

Reporterzy bez fikcji, str. 79

Mogę śmiało powiedzieć, że rozmowy Agnieszki Wójcińskiej składają się na książkę ponadczasową. Kiedy się ukazała cztery lata temu, była wtedy jedną z tych nowości, o której wszyscy pochlebnie pisali, a której ja się dzielnie opierałam. Szczęśliwie los się nade mną zlitował i niedawno znalazłam ją na stoisku z tanią książką. 15 złotych zawsze łatwiej zaryzykować niż 40, a tu okazało się jednak, że te 15 złotych było najlepiej wydanymi piętanstoma złotymi w całym kwietniu, bo te rozmowy z polskimi reporterami są naprawdę świetne i sprawiły mi wiele przyjemności. Oczywiście, dało sie odczuć upływ czasu od wydania książki, bo teraz Małgorzata Szjenert opwowiadałaby raczej o Polesiu a nie o Ellis Island, ale rozmowa nie traci na wartości przez to tylko, że jest o pracy nad poprzednim reportażem.

Nawet jeśli nie wszystkiemu z chęcią przytakiwałam, to też nic nie szkodzi, przecież nie musimy się ze wszystkimi zgadzać. Nie muszę przytakować autorce, kiedy opowiada jak fikcja zawodzi, bo szczęśliwie mogę przyklasnąć Jagielskiemu, kiedy opowiada, że są sytuacje, kiedy bez fikcji nie da się obejść. Ta, zacytowana wyżej, wypowiedź Szejnert przypomniała mi jak tej zimy w promocji zaproponowano mi we Wrzeniu torbę „Fikcji już dziękujemy”. Ale ja nie dziękuję fikcji. Nie chcę popadać w skrajności, każdy gatunek ma coś do zaproponowania, może inna sprawa, że polski reportaż kwitnie, polska fikcja niekoniecznie, ale przecież jest wiele światów do odkrycia. Szejnert na powtierdzenie swojej tezy opowiedziała o tym, jak czytelnicy odwrócili się od pewnej książki, kiedy opowieść w niej przedstawiona okazała się zmyślona. Cóż, ja uważam, że odwrócili się przede wszystkim dlatego, że poczuli się oszukani. Myślę, że gdyby autorka wspomnianej książki od początku była szczera, fikcyjność opowiedzianej historii nie byłaby problemem.

Bardzo spodobało mi się to, co mówił Jagielski, a przede wszystkim urzekła mnie jego skromność. Natomiast po lekturze rozmowy z Barbarą Pietkiewicz doszłam do wniosku, że w życiu nie chciałbym być bohaterką jej reportażu, albo z nią rozmawiać, bo wyciągnęłaby ze mnie najciemniejsze sekrety! Najmniejszą sympatią zapałałam jednak do Jacka Hugo-Badera, którego książki o Rosji bardzo mi się się wcześniej podobały. Tym razem jego opowieść o podróży rowerem po Chinach zalatywała jednak bufoniadą, a jego brak zrozumienia dla kultury innych był po prostu smutny. Miałam wrażenie, że do Chin pojechał o, tak sobie, i zabrakło w nim zainteresowania krajem i ludźmi. Wydaje mi się, że łatwo jest wykazać się zrozumieniem odnośnie kultury nam dobrze znanej i bliskiej, tak jak jest w przypadku Hugo-Badera i Rosji, ale o człowieku świadczy też to, jak się zachowuje wobec kultury bardziej mu odległej i na ile jest w stanie ją uszanować. Przypominał mi w tym Paula Theroux, który jadąc pociągiem przez dwie Ameryki na wszystkich, ale to dosłownie wszystkich, patrzył z góry. Podobną postawą wykazał się tu Hugo-Bader, co jest przykre.

Czytanie pozostałych rozmów sprawiło mi jednak masę przyjemności! Szczególnie dobrze było przeczytać wywiad z Ireną Morawską, tym bardziej że moja lektura zeszła się ze wznowieniem jej książki (uwielbiam wznowienia!). Mam swoje ulubione rozmowy, do których będę wracać, m.in. z Wojciechem Tochmanem i Mariuszem Szczygłem, uwielbianych od dawna, jak i również z Pawłem Smoleńskim i Lidią Ostałowską, do których reportaży mam nadzieję w końcu zajrzeć.

Jeśli powstałaby kiedyś druga część tej książki, składająca się z rozmów po latach, powrotów jak i nowych twarzy polskiego reportażu, które od tego czasu zdążyły się już na rynku pojawić, to ja bym bardzo chętnie się w tę książkę zaopatrzyła, i już bym nie czekała aż pojawi się w „taniej książce”.

Advertisements

7 thoughts on “rozmowy z reporterami

  1. Wpis jak na zawolanie:) Od kilku dni w sieci wrze wlasnie z podobnego powodu, kiedy to zacytowano slowa Stasiuka z wydanego wlasnie wywiadu z nim. Stasiuk nie bal sie powiedziec, ze nie czyta wydawanych przez jego wydawnictwo reportazy, bo reportaze go nudza i jednakl prawdziwa literatura nie sa. No i sie zaczelo:)

    Lubię to

  2. Nie czytałaś jeszcze nic Pawła Smoleńskiego? To masz dużo dobrej lektury przed sobą!
    Co do komentarzy Stasiuka, to taka definitywna postawa z jednej czy drugiej strony, bardzo mnie dziwi. A on w tym wywiadzie z którego pochodzi ta wypowiedź o non-fiction, wyszedł na strasznego nudziarza. Zresztą nie mogę się do niego przemóc. Kiedyś w wywiadzie w Trójce też mnie wynudził niemiłosiernie.

    Lubię to

    1. Wspomnianego wywiadu ze Stasiukiem jeszcze nie czytałam, ale muszę przyznać, że i mnie on coraz bardziej nudzi; przez parę jego ostatnich książek nie przebrnęłam, chociaż kiedyś go uwielbiałam. Czy on naprawdę co roku musi wydawać nową książkę? Uważam, że nie ma aż tyle do powiedzenia!

      PS. Właśnie zdałam sobie sprawę, że czytałam „Pochówek dla rezuna” Smoleńskiego, i faktycznie, byłam pod wrażeniem. Ale to by było na tyle, chociaż mam na półce jeszcze jedną jego książkę, „Arab strzela, Żyd się cieszy”

      Lubię to

      1. Pochówku nie czytałam. Jakoś temat mnie nie kręci, ale może z sympatii dla jego warsztatu się skuszę. „Arab strzela …” jest dobre, ale najlepsze moim zdaniem książki to „Irak”, „Izrael już nie frunie” i „Oczy zasypane piaskiem”.

        Lubię to

      2. Przypomniało mi się, co Etkar Keret powiedział o Smoleńskim (Keret jest jednym z jego rozmówców w Izrael już nie frunie): „Ma oko reportera, umysł naukowca i serce poety” i że zadawał mu najciekawsze pytania o Bliski Wschód jakie kiedykolwiek usłyszał.
        „High praise indeed” jak to mawiają po angielsku.

        Lubię to

      3. Mnie właśnie tematyka „Pochówku…” zaciekawiła, może dlatego, że zawsze chciałam na Ukrainę pojechać, a na Bliski Wschód niekoniecznie.
        Dzięki za rekomendacje, zapiszę sobie te tytuły i będę o nich pamiętać przy najbliższych zakupach książkowych! :)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s