z wiztą u państwa Darwinów

W sobotę wybrałam się do Downe, kiedyś wioski w Kent, która obecnie znajduje się w granicach administracycjnych Londynu. Chociaż, rozglądając się na boki, naprawdę ciężko było w to uwierzyć. Łatwo było jednak zrozumieć, i to dzisiaj, przeszło półtora wieku później, dlaczego Charles Darwin zdecydował się w tej okolicy osiedlić. Bo to tutaj właśnie Darwin zamieszkał ze swoją powiększającą się rodziną, a jego dom jest teraz otwarty dla zwiedzających.

IMG_0503

Dom jest okazały, dwupiętrowy i na pewno młodym Darwinom niełatwo byłoby w nim zamieszkać, gdyby nie pomoc rodziców. Szczególnie ojciec Charlesa był  wyjątkowo szczodry i wspomagał syna w jego pracy naukowej, dzięki czemu ten mógł poświęcić się badaniom i pisaniu książek, bez potrzeby pracy zarobkowej. To wyróżniało go od współczesnych mu badaczy.

Tego, i innych rzeczy można dowiedzieć się z wystawy urządzonej na drugim piętrze Down House. Ekspozycja nie zanudza  mnogością faktów, za to można obejrzeć biżuterię Emmy Darwin, zjeżdzalnię, którą dzieci Darwinów ustawiały na schodach, poczytać parę anegdotek, między innymi o tym, jak ojciec Charlesa nie był zachwycony pomysłem syna na wyprawę dookoła świata, ale obiecał mu, że jeśli ten znajdzie chociaż jedną rozsądną osobę, która uzna tę podróż za dobry pomysł, to on jest skłonny zmienić zdanie; szczęśliwie w sukurs Charlesowi przyszedł jego wuj, i tak oto zaledwie dwudziestodwu-letni Darwin wyruszł w podróż, która zmieniła całe jego życie. Mamy też wgląd w listę „za i przeciw”, sporządzoną przez Darwina, kiedy ten zastanawiał się nad małżeństwem.  

Na dole jest to, co lubię najbardziej, czyli gabinet pana domu, pokój dzienny, jadalnia, i fantastyczna bawialnia, odzwierciedlająca mnogość zainteresowań wszystkich mieszkańców domu.     

Na sam koniec można przespacerować się po ogrodach. 

Miłośnicy pieszych wędrówek mogą również wybrać się na wyprawę trzynasto-kilometrowym szlakiem, wiodącym przez okoliczne lasy i łąki. Szlak jest jednak mało używany, więc trzeba pamiętać, że spora część wędrówki będzie polegała na przedzieraniu się przez chaszcze. 

    Dlatego wizyta w miejscowym pubie, w którym wszyscy się znają, i do którego połowa gości przychodzi z psami, może okazać się nieco milszą rozrywką niż błądzenie po łąkach.

Reklamy

One thought on “z wiztą u państwa Darwinów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s