o przyjemności

Człowiek nie pies i czytać musi. Czytanie pobudza nasze szare komórki. Czytanie ma doskonały wpływ na nasz umysł i ciało. Czytanie działa jak terapia. Czytanie uszczęśliwia. Warto czytać książki. Internet jest pełen stron i artykułów o korzyściach płynących z czytania książek. 

Czytanie ma pozytywny wpływ na nasze zdolności intelektualne. Niektórzy jednak to samo mówią o grach komputerowych. Jasne, są książki, po które sięgamy, żeby się czegoś dowiedzieć, to całe czytanie reportażu bierze się w końcu chyba z tego, że chcemy być mądrzejsi. Ale kiedy czytanie nie sprawia przyjemności, kiedy książka jest niezgrabnie napisana, kiedy przy czytaniu się po prostu męczę, ciskam książkę w kąt lub zostawiam na inny czas. I pomimo to, że pewnie wiele książek przeczytałam po to, żeby się czegoś dowiedzieć, to przecież ta wiedza w sumie jest bezużyteczna, nie dostanę dzieki niej podwyżki lub nowej pracy. Ważne jest to, że sprawia mi przyjemność. I pewnie o wiele więcej książek przeczytałam dla samej przyjemności czytania, a ich pozytywny wpływ na mój umysł i ciało jest conajmniej dyskusyjny. 

Czytanie działa jak terapia. Uspokaja. Wycisza. Uszczęśliwia. Oczywiście, pierwsza się z tym zgodzę. Ale czy nie moglibyśmy tego powiedzieć o wielu innych rzeczach? Czy tak nie zadziała też każda inna aktywność? Iris Murdoch powtarzała, a ja za nią, że kluczem do szczęścia jest bycie aktywnym, zajętym różnymi rzeczami, pracą, ludźmi, najważniejsze że nie sobą. Mnie na przykład uszczęśliwia jazda na rowerze, jest ona dla mnie lepsza niż terapia. Dla kogoś innego może to być bieganie, gotowanie, sadzenie kwiatków w ogrodzie czy spacery z psem. 

Czytanie jest dla nas dobre. Jasne, dobre jest siedzenie nad książką do drugiej w nocy, kiedy to na następny dzień na ósmą musisz się zjawić w pracy. Jasne, dobre jest, kiedy zastanawiasz się, czy chce ci się spotkać ze znajomymi, bo chyba wolisz zostać w domu i sobie poczytać. Więc kiedy siedzisz w domu i wymyślasz kolejną wymówkę żeby z niego nie wyjść, to nie, czytanie nie jest dobre, tylko robi z ciebie socjopatkę. 

Męczą mnie te wszystkie książki, które trzeba przeczytać. Lubię zestawienia, ale jak widzę te ciągłe „trzeba” i „musisz” to mnie po prostu odrzuca. Musiałam coś to kiedyś w szkole, a teraz w pracy. W niedzielę, taką jak dziś, kiedy za oknem pada deszcz, wokół cisza, bo nawet sąsiedzki kogut się schował przed deszczem (albo w końcu zrobili z niego rosół), to ja nic nie muszę. Mogę za to siedzieć w domu bez wyrzutów sumienia i czytać, bo to mi sprawia przyjemność. Ale mogę też obejrzeć jakiś serial w telewizji i dziergać nowy sweterek i też mogłabym wyliczać zalety robienia na drutach i opowiedzieć jak bardzo zmieniło moje życie. Nauczyło cierpliwości. Nauczyło, że popełnianie błędów jest ok, że bez tego się nie nauczę przecież niczego. Ale dziergam bo dzierganie sprawia mi przyjemność. Lubię to robić, po prostu. I nie dlatego, że mnie czegoś nauczyło, albo że dzięki temu mam nowy sweter, bo umówmy się, jest masa rzeczy, które mogłyby mnie nauczyć cierpliwości, a sweter kupiony w sklepie jest często tańszy i można go wrzucić do pralki bez obawy, że wyciągniemy go w rozmiarze dla czterolatki. 

Odnoszę wrażenie, że większość akcji o korzyściach płynących z czytania książek tak naprawdę kierowanych jest do nas, już czytających, żebyśmy mogli poczuć się lepsi. Moim zdaniem ciężko tymi wszystkimi „powinnościami” zachęcić kogoś do czytania. Bo czy naprawdę hasłem „Człowiek nie pies i czytać musi” zachęcimy nieczytających do przyjścia na festiwal książki? Taki nieczytający czy nieczytająca co najwyżej pomyśli sobie, że będzie tam banda snobów. Nie rozumiem dlaczego tak rzadko wspomina się o przyjemności płynącej z czytania? Dlaczego tak rzadko wspomina się o tym, że czytanie jest po prostu fajnym sposobem na spędzanie czasu? Dlaczego do wszystkiego musimy dorabiać ideologię? Dlaczego wszystko musimy zmieniać w wyścig szczurów? 

Advertisements

10 thoughts on “o przyjemności

  1. Za dużo czytasz o czytaniu! ;) Przyjemność jak każda inna, a parafrazując przysłowie – ile ludzi tyle przyjemności. „Nachalność” sloganów, reklam i festiwalów czytania – taka ich rola, po to one są i absolutnie nie neguje ich działania, mimo że ich efekty czasami (a nawet częściej) są odwrotne do założonych. Jest święto ziemniaka, więc czemu nie ma być święta książki? Masz rację, każda dobrowolna, zintensyfikowana aktywność (nieaktywność zresztą też) jest dobra. Kwestia priorytetów.

    Lubię to

    1. masz rację, kwestia priorytetów. nie lubię tego wywyższania czytania ponad inne aktywności, chociaż dla mnie jest to jedna z najważniejszych.
      i może faktycznie za dużo czytam o czytaniu ;)

      Lubię to

  2. Najdziwniejsze jest to, że ową ideologię dorabiają sobie sami czytający tak jakby musieli się dowartościować. A potem zasiadają do czytania kryminału, horroru, czy innego czytadła :-)

    Lubię to

  3. To chyba też kwestia tego, że to „musisz”, „powinieneś” ma się kojarzyć z innymi „musiami”: „trzeba mieć ten a ten model telefonu!”, „musisz mieć tę bluzkę!”, „najlepsze zdjęcia zrobisz tym a tym aparatem”. Trochę, podejrzewam, może to być zaplanowane jako działające na podobnym poziomie oddziaływania na potencjalnego czytelnika-klienta.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie jesteś, też tak mam.;( Zwłaszcza, że zawsze węszę w tym jakąś zmowę z wydawnictwami, które chcą zwiększyć sprzedaż.;(

        Lubię to

  4. ha, no właśnie. Dlatego od dłuższego czasu unikam wszelkich wyzwań czytelniczych. Czytanie to nie maraton, tylko intymna (bo rozgrywająca się w naszej głowie) wyprawa w stronę przyjemności. I niech tak zostanie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s