Kraków 1893

Mordowanie kucharek w czasach, kiedy tak trudno o służbę z prawdziwego zdarzenia, kiedy do pracy zgłaszają się same garkotłuki, nieumiejące odróżnić szparaga od sznurka, wydawało się Szczupaczyńskiej nie tyle zbrodnią , ale i aktem oburzającego marnotrawstwa. Rozluźniła sznureczki aksamitnej pompadurki, wyjęła z niej kajecik i zapisała: „Krzywd. z zawod. kuch. wcześniej spr.”

Maryla Szymiczkowa, Tajemnica Domu Helclów, str. 97

Są momenty, w których jedyną odpowiednią lekturą jest przyzwoity kryminał, ale ostatnio już zaczęłam wątpić w istnienie porządnie skonstruowanych kryminalnych opowieści. W 21:37 Mariusza Czubaja, którego przecież chwalą, niewiele trzymało się kupy, Głos Indridasona też bardzo rozczarował, ale o to w równej mierze obwiniam tłumacza co autora. Już myślałam że jesień mi minie na czytaniu Susan Sontag przeplatanej Marią Poprzęcką, ale szczęśliwie wszystko wróciło do normy, bo dobry kryminał nie jest zły!

Maryla Szymiczkowa, a tak naprawdę duet Jacek Dehnel i Piotr Tarczynśki, stworzyła (stworzyli) postać profesorowej Szczupaczyńskiej, znudzonej życiem domowym krakuski, która przypadkowo dowiaduje się o zaginięciu pensjonariuszki w Domu Helclów i postanawia wszcząć własne śledztwo. Wiele dobrego o Szczupaczyńskiej nie dałoby się powiedzieć, ale szęśliwie nie można jej odmówić przenikliwości i inteligencji, a to dla mnie podstawa dobrego kryminału (niezbyt przepadam za tymi kryminałami, gdzie detektyw ma więcej szczęścia niż rozumu). Natomiast autorom nie można odmówić doskonałego stylu, a to przecież podstawa dobrej lektury. 

Zbrodnią byłoby też pominięcie habsburskiego Krakowa, który jak dla mnie jest głównym bohaterem tej powieści, a wszystko inne, i profesorowa, i ginące staruszki, wydaje się tłem dla miasta. Bardzo spodobał mi się ten Kraków cesarski, któremu bliżej było do Wiednia niż do reszty rozparcelowanej Polski, w którym można było dogadać się zarówno po polsku, po francusku jak i po niemiecku, a obcy akcent wcale nikogo nie dziwił. Był to Kraków pełen plotek, podniecania się Asnykiem i Matejką, otwarciem teatru, to Kraków po którym buszował młody Żeleński. I to jaki pyszny ten Żeleński! 

Barwny, pomimo październikowo-listopadowej aury, portret Krakowa i jego mieszkańców, niespieszna zagadka, której rozwiązania naprawdę trudno jest się domyślić, zwięzły styl narracji opowieści niepozbawionej humoru, wszystko to sprawia że Tajemnica Domu Helclów to naprawdę wyśmienita lektura. Mam nadzieję, że panowie napiszą jeszcze niejeden kryminał z profesorową Szczupaczyńską, bo naprawdę bardzo chętnie przeczytam. Właściwie „mam nadzieję” to niedopowiedzenie, ja nie mogę się doczekać! 

  

Reklamy

7 thoughts on “Kraków 1893

  1. Zaintrygowałaś mnie tym wpisem. Na kryminał od czasu do czasu mam wielką ochotę. Szkoda, że wiele rzeczy mnie rozczarowuje, ale ten zapowiada się świetnie! Dobrze, że wyszedł też nowy Carofiglio. Jego książki też mi się dobrze czyta.

    Polubienie

    1. myślę, że ten duet warty jest przeczytania, na pewno się nie rozczarujesz!
      też lubię Carofiglio, przyjemnie się go czyta, a poza tym dotyka istotnych i aktualnych problemów, co w nim cenię.

      Polubienie

  2. Właśnie skończyłam czytać i mam zamiar zabrać się za notkę. I tez chciałabym żeby Pani Zofia nie spoczęła na laurach, tylko kontynuowała tak pięknie rozpoczętą karierę detektywistyczną ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s