Dziady 2.0

Niezręczność towarzyszy im wiernie od uchylonych drzwi. Sy wdeptuje w miskę kociego żarcia. Młoda ściera wierzchołki piramid książek w korytarzu. Nic dziwnego, skoro przejście między nimi ma szerokość ludzkiej talii w poprzek. Wali się więc dziewiętnastowieczna literatura rosyjska, pociągając za sobą francuskie kryminały. Pochylając się, żeby oddzielić ziarno Turgieniewa od plew Simenona, Sy strąca ze ściany reprodukcje „Chrztu Chrystusa” Pierra della Franceski i jakieś zdjęcie z wakacji: chudzielec w śmiesznych kąpielowych gaciach z rozporkiem na guziki to profesor.

Paweł Goźliński, Dziady, str. 229

To chyba mój ulubiony fragment Dziadów, głównie dlatego, że jak dorosnę bardzo chciałabym w swoim mieszkaniu serwować gościom podobny tor przeszkód, jaki serwuje profesor Mikołejko. A co robi w Dziadach profesor Mikołejko? To samo co Janusz Głowacki, Olga Tokarczuk, Jarosław Marek Rymkiewicz i inni literaci i literatki, czyli jest ofiarą. Kogo? Albo może raczej czyją? Na to pytanie starają się odpowiedzieć podkomisarz Sybilla Podhorecka, komisarz Lang, Młoda, duch Jana Żebrowskiego i Diva Dlo. Jest też blogerka modowa i mistyczka Kasia T, ale ona żadnych odpowiedzi nie poszukuje.

Wydawca reklamuje tę książkę jako literacką jazdę bez hamulców. Na ogół nie daję się naciągnąć na tego typu chwyty, w ogóle raczej jestem za jazdą z hamulcami. Ale tym razem, i to przyznam się bezwstydnie,  uległam marketingowi. Kupiłam książkę, bo zaczęła mi się pojawiać na facebookowym feedzie, i jeszcze dlatego że na tylnej stronie okładki Olga Tokarczuk polecała ją zdaniem To najbardziej zakręcony kryminał, jaki czytałam. (Chociaż jakby mnie przedstawiono w książce jak Olgę Tokarczuk, poleciłabym lekturę conajmniej jeszcze jednym zdaniem). 

Przez moment zastanawiałam się jeszcze czy nie będę żałować chwili słabości, bo skoro Dziady to zaraz będzie rozprawa z romantycznym mitem, z polskością, historią i współczesnością, wiadomo, zadęcie. Ale nic z tych rzeczy, za to ironia i absurdalny humor, owszem. Co prawda po pierwszych rozdziałach trochę się przestraszyłam, że książka okaże się manifestem antygooglowym, antyfacebookwym i antyinternetowym w ogóle, aż stanie się to niestrawne. Ale nie, obyło się bez niestrawności. 

Goźliński rozbudowując akcję wykazał się naprawdę niesamowitą wyobraźnią. Pozazdrościć też należy autorowi swady, z jaką posługuje się językiem, bo może i pisał te Dziady lat cztery, ale chyba się nieźle przy tym bawił. Nie wiem jednak czy zakwalifikowałabym tę książkę jako kryminał, bardziej może jako powieść akcji, co przecież nic jej nie ujmuje, pozostaje tak samo zakręcona i tak samo wciągająca. Fajnie jest czasami pojeździć bez hamulców! 

  

Reklamy

6 thoughts on “Dziady 2.0

  1. Czy ta książka jest b. prześmiewcza w stosunku do znanych osób? Słuchałam jednego fragmentu w TOK FM i przyznam, że aluzje do znanych osób trochę mnie zniechęciły – jakieś takie grubą kreską pisane.

    Polubienie

    1. tych znanych osób u Goźlińskiego aż tak wiele nie ma, pojawiają się raczej w tle, ale ogólnie książka jest dosyć prześmiewcza, tylko ze wszystkiego i po równo ;) obawiam się jednak, że całość może Ci się wydać grubą kreską pisana.

      Polubienie

  2. Obwąchuję. Bo w oko wpadła, ale – tak jak u Ciebie – obudziła pytajniki. Aż mnie rozbawiło, gdy czytając Twój wpis, uświadomiłam sobie to przebieranie i grymaszenie. Eee, to na pewno będzie „takie”… Wybrzydzam jeszcze silniej niż Ty, ale … Bardzo dziękuję za inspirację. Kupuję ebooka!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s