noworoczne nabytki

Dawno nie chwaliłam się swoimi zdobyczami, a że planuję nie kupować żadnych nowych książek aż do kwietnia, postanowiłam pochwalić się tym, co zdobyłam w ojczyźnie. Co prawda nie udało mi się wszystkiego przywieźć, ale zapobiegliwie zrobiłam zdjęcie jeszcze pod choinką:

  

Od dołu:

Filip Springer, Źle urodzone – Springera uwielbiam od czasów Miedzianki, a do kupna Źle urodzonych przymierzałam się od dawna, a tymczasem dostałam od koleżanki. Książka już napoczęta, i tylko potwierdza Springerowe dobre imię; nie często można spotkać reportera z taką wrażliwością. 

Alexis Curvers, Tempo di Roma – książka nie poszukiwana, tylko przypadkowo znaleziona w warszawskim Czułym Barbarzyńcy. Właśnie dla takich znalezisk lubię łażenie po księgarniach i właśnie dla takich znalezisk nigdy nie będę potrafiła ograniczyć się do kupowania tylko tytułów z listy; za bardzo lubię te księgarniane odkrycia, a sugestie z księgarń internetowych nie mogą się im równać. Tempo di Roma to opowieść o powojennym Rzymie, a narratorem jest młody Belg, historyk sztuki; powieść uzupełniona jest fotografiami Wojciecha Plewińskiego z jego podróży po Włoszech w 1957 roku. 

Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety – tu dużo tłumaczyć nie muszę, to po prostu nadrabianie zaległości! 

Hubert Damisch, Teoria obłoku. W stronę historii malarstwa – eseje o sztuce zdobyte na taniej książce; mam nadzieje, że nie poleżą tyle, co Pochwała malarstwa Marii Poprzęckiej, która kupiona jeszcze na studiach leży nadal… 

Paweł Muratow, Obrazy Włoch (wszystkie tomy) – tym, którzy czytali moje zachwyty nad Obrazami Włoch. Mediolan i Werona, nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego reszta tomów wylądowała w mojej biblioteczce? A tym, którzy nie czytali mogę powiedzieć, że to  są po prostu wspaniałe szkice o sztuce i Włoszech, które się naprawdę przyjemnie czyta.  

Zbigniew Herbert,  Martwa natura z wędzidłem i Barbarzyńca w ogrodzie – pomimo tego, że jestem raczej „miłoszowa” niż „herbertowa” nie mogłam sobie odmówić tych dwóch tomów, które razem z Labiryntem nad morzem składają się na tryptyk o sztuce i podróżach. Labirynt… mam i czytałam na studiach, chociaż teraz sie zastanawiam, co ja wtedy z tego wyniosłam? Oczywiście książka jest do powtórki, ale do Londynu realistycznie przywiozłam sobie tylko jeden z tych trzech tytułów, i tak się złożyło że jest to ostatnia część cyklu, Martwa natura z wędzidłem, więc pewnie od tego zacznę. 

Leonid Cypkin, Lato w Baden – to książka, którą „odkryła” Susan Sontag, i to ona przyczyniła się do jej rozgłosu na zachodzie. W Polsce tego rozgłosu jak na razie jest niewiele, tytuł ten trochę przewija się na blogach i został zaliczony do dwudziestu najlepszych książek ubiegłego roku wg Wyborczej, ale poza tym hałasu wokół Lata w Baden nie ma. Pierwsze strony zapowiadają lekturę wymagającą, ale i bardzo dobrą. 

Henryk Markiewicz, Mój życiorys polonistyczny z historią w tle – zdobycz na taniej książce, z sentymentu do ukończonej polonistyki! 

Carmen Bugan, Zakopać maszynę do pisania – dzieciństwo w rządzonej przez Ceausescu Rumunii; książkę kojarzę jeszcze z entuzjastycznych recenzji w prasie brytyjskiej, ale długo nie mogłam się zdecydować na zakup/lekturę. W końcu uległam, i mam nadzieję, że nie będę żałować!

Maciej Hen, Solfatara – Solfatara to drugi z neapolitańskich wulkanów, a powieść pod tym tytułem opowiada historię krwawej rewolucji w Neapolu 1647 roku. Wydarzenia te mało znane są w Europie, ale dla Włochów historia ta ma bardzo duże znaczenie, bo neapolitańczycy zbuntowali się wtedy przeciwko hiszpańskiemu władcy. Trochę się nachodziłam za tą książką, nie powiem, ale w końcu znalazłam, i po pierwszych stu stronach myślę, że było warto! Mam nadzieję, że przez następne osiemset zdania nie zmienię, a więcej o książce można posłuchać w trójkowej audycji „Z najwyższej półki” z ubiegłej niedzieli (03.01.2016). 

Ziemowit Szczerek, Tatuaż z tryzubem – poprzednia książka Szczerka znalazła się wśród moich najlepszych lektur w 2014 roku i od tamtego czasu czekałam na następną. Zapowiedź Tatuażu… była jedną z najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi ubiegłego roku!  

Reklamy

15 thoughts on “noworoczne nabytki

  1. Ambitn(i)e, nawet bardzo :) Jest co czytać na dobre kilka miesięcy. Ja w tym roku postanowiłem nie kupować książek tylko zająć się tymi czekającymi cierpliwie na półkach. Przyjemnego czytania Patrycjo.

    Polubienie

  2. Chyba tylko polskim wydawnictwom zdarza się odwrócić litery na grzbiecie książki. Myślałam, że już wszystkie wydawnictwa przeszły na międzynarodowy kierunek, ale widzę po Twoim zdjęciu, że jednak nie.
    A potem szyja boli od ciągłego przekręcania, jak się przegląda czyjąś biblioteczkę. 😉

    Polubienie

  3. Carmen Bugam czytałam, bardzo dobra.
    Najbardziej zainteresowała mnie „Solfatara” – w sumie trudno przegapić taką cegłę ;)
    Muszę wreszcie poczyta Springera, tyle się o nim mówi, warto by było samej się przekonać, czy rzeczywiście dobre :)

    Polubienie

    1. „Solfatara” naprawdę bardzo fajna, jak czytałaś kiedyś „Rękopis znaleziony w Saragossie” i Ci się podobał, Maciej Hen tez powinien przypaść Ci do gustu.
      a Springer dobry jest, naprawdę! polecam :)

      Polubienie

  4. Filip Springer jest moją platoniczną miłością (wraz ze Szczepanem Twardochem, Zygmuntem Miłoszewskim, Remigiuszem Mrozem i Donną Tartt), w ciemno kupuję to, co napisze. Pewnie słyszała Pani o projekcie ‚Miasto Archipelag’ o byłych miastach wojewódzkich? Ów projekt też gorąco polecam :)

    Polubienie

    1. Mam podobnie z Filipem Springerem, chociaż jeszcze nie przeczytałam wszystkiego, co napisał; przede mną Hansenowie i Wanna… Podobnie mam z Zygmuntem Miłoszewskim, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Natomiast do Szczepana Twardocha nie mogłam się przekonać, jak i do „Szczygła” Donny Tart, ale myślę dać jej jeszcze jedną szansę z „Sekretną historią”. Co do Remigiusza Mroza, to nie próbowałam, ale widzę że może powinnam ;)
      Tak, słyszałam o mieście Archipelag, też śledzę ten projekt :)

      Polubienie

      1. buksy: w tym przypadku jeszcze jestem w stanie cenę zrozumieć, bo książka wydana na kredowym papierze, ze zdjęciami, bardzo ładna jest. ale Solfatara też kosztuje 60 PLN (bez grosika) i tej to już poszukałam jak najtaniej!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s