w Bari

Nie słucham rad Paula Theroux i w podróż zabieram książki związane z miejscem, do którego jadę. Lubię „czuć” odwiedzane miejsca, a literatura pozwala mi się z nimi oswoić. Oczywiście najprzyjemniejsze jest czytanie takich książek po powrocie z podróży, wtedy można pobyć tam jeszcze raz, na ogół jednak na tyle się niecierpliwię, że i przed, i w trakcie podróży lubię poczytać coś z nią związanego. Dlatego przed wyjazdem do Bari zabrałam się za trzeci już kryminał Carofiglio.

Carofiglio wielkim pisarzem nie jest, ale pisze dosyć przyzwoite powieści kryminalne, jego mecenas Guerieri da się lubić, a sprawy, których jesteśmy świadkami dotyczą istotnych problemów współczesnych Włoch. Ze wszystkich przeczytanych kryminałów najbardziej podobał mi się pierwszy, Świadek mimo woli, w którym oskarżonym jest emigrant z Afryki, jedna z tych anonimowych twarzy często spotykanych na ulicach i plażach Włoch. Z zamkniętymi oczami natomiast dotyka problemu przemocy domowej, a Ponad wszelką wątpliwość historii najnowszej, z faszystami i mafią na czele.  

To właśnie dzięki książkom Carofiglio rozkręciłam się z czytaniem po włosku. Są one napisane w na tyle prosty sposób, że łatwo jest śledzić poszczególne wątki powieści i zrozumieć bohaterów, oraz przyswoić sobie codzienne zwroty i wyrażenia, a podział na raczej krótkie rozdziały pozwala na rozłożenie lektury na łatwe do przerobienia części. W moim przypadku strategia z prostym kryminałem sprawdziła się po raz drugi, bo przygodę z literaturą anglojęzyczną zaczęłam od Raportu Pelikana Grishama. Prostota tych książek sprawia jednak też, że po jakimś czasie zaczynają one nudzić. I tak samo, jak znudziłam się Grishamem, zaczęłam się nudzić Carofiglio. Niby jestem zainteresowana rozwiązaniem sprawy, ale następuje moment, w którym od książki oczekuję czegoś więcej, a wiem, że w tym przypadku tego nie dostanę. Nie odnajduję w nich tej przyjemności z lektury, którą daje mi czytanie Ginzburg, ani tej satysfakcji, którą dało mi przeczytanie Carlo’a Levi.

Jego kryminały nie oddają też tego południowego szaleństwa, tego miasta, w którym przejście na drugą stronę jezdni jest jak gra w rosyjską ruletkę, miasta bez skrawka ulicy niewykorzystanego na zaparkowanie samochodu, czy to na pasach, czy to na zakręcie. Miasta, które jak i reszta Apulii dla turystów nie stroszy się w piórka, a w którym można podejrzeć zwykłe apulijskie życie. 

  

Advertisements

10 thoughts on “w Bari

  1. Mogłabym się podpisać pod każdym Twoim zdaniem: uwielbiam czytać o miejscach, do których jadę i w których akurat jestem. Nie wspomnę już o literackim przedłużaniu wakacji.

    Swoją przygodę z czytaniem w językach obcych (niestety nie znam włoskiego) też zaczynałam od prostych lektur, chociaż w moim przypadku były to powieści dla dzieci i młodzieży.

    Lubię to

    1. :) czytanie książek związanych z podróżami to jest takie intensyfikowanie przeżyć, prawda?
      książki dla dzieci i młodzieży to też jest dobry patent na naukę, ja akurat chciałam czuć się dorosła, pewnie stąd ten Grisham ;)

      Lubię to

      1. Intensyfikowanie i uzupełnianie, dla mnie nieodłączne w przypadku podróży.;)
        A Bari kojarzy mi się wyłącznie z królową Boną.;)

        Lubię to

  2. Oczywiście najprzyjemniejsze jest czytanie takich książek po powrocie z podróży..
    Przeciwnie. Tak jakby książka żyła intensywniej czytana w miejscu, miejscach które opisuje. Do poziomu maniakalnego – tego rogu, tego parku, tej knajpki, tej ulicy, tej ławki .. I tylko pogoda płata niekiedy figle, gdy bohaterka przebiega w letniej sukience a ja marznę pod parasolem ..
    Pozdrawiam, a.

    Lubię to

    1. tak, zgadzam się, dlatego też zabieram ze sobą te książki związane z miejscami w swoje podróże. a jednak, jestem chyba bardzo melancholijna, bo lubię wspominać, i czytając książkę myśleć: „tu byłam” :) dlatego i czytanie po podróży ma dla mnie nieodparty urok!

      Lubię to

  3. Ja też uwielbiam podróżować z książkami do opisywanych w nich miast i krajów. To intensyfikuje wrażenia z lektury i pozwala lepiej oswoić nowe, obce miejsca.
    Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s