w podróży z Leigh Fermorem

Książki Patricka Leigh Fermora A Time of Gifts nie da się czytać w pośpiechu – trzeba ją czytać w takim samym tempie, w jakim autor przemierzał Europę z Londynu do Konstantynopola. A że przemierzał ją na piechotę nie było to tempo zawrotne. Fermor, nie dość że wybrał się przez Europę na piechotę, to jeszcze wyruszył zimą, w grudniu 1933 roku, co wcale nie czyni książki jakąś ramotką. Tak, świata opisywanego przez autora już nie ma, ale tym bardziej warto wyruszyć z młodym Fermorem w tę podróż.

Spójrzmy jeszcze raz na datę: grudzień 1933 roku, czyli tuż po dojściu Hitlera do władzy, spójrzmy jeszcze raz na trasę, która wiedzie i przez Niemcy, i przez Austrię i przez Czechy, Słowację, Węgry*. Już chociażby dla samej sytuacji geopolitycznej warto, a jak jeszcze dodamy do tego dzięwiętnastoletniego Patricka, który jest niezwykłym i wnikliwym dziewiętnastolatkiem, nawet jak na dziewiętnastolatka sprzed wieku, to dostajemy do ręki książkę nie do ominięcia. Nasz podróżnik ma wyjątkowy talent nie tylko do wpadania w tarapaty (sam chyba stracił rachubę z ilu szkół go wyrzucono), ale także do spotykania niezwykłych ludzi. Do tego czyta Homera w oryginale i Szekspira w niemieckim przekładzie, ale nie jest typem książkowego mola, co najchętniej zakmnąłby się w czterech ścianach biblioteki. Życie, ludzie, europejskie bezdrożach i europejskie stolice fascynują go tak samo jak zapisane stronice, a jedna fascynacja karmi drugą.

A Time of Gifts

Nie tylko sytuacja polityczna i nastroje na ulicach niemieckich i austriackich miasteczek oraz zmysł obserwacyjny autora sprawiają, że A Time of Gifts to książka warta lektury. Sprawiają to też ludzie spotkani po drodze, nawiązane przyjaźnie, miejsca, w których podróżnikowi przyszło spędzić noc, od stodoły czy chlewiku począwszy, poprzez cele lokalnych aresztów (w których Fermor spał w charakterze ubogiego wędrowca, a nie więźnia), przytułki dla bezdomnych, hostele, a na hrabiowskich zamkach skończywszy (tak, tak, było ich kilka!). Fermor umie władać językiem, a jego opisy mijanych miejsc, rzek, gór, miast, muzeów i kościołów są wręcz poetyckie. Wspomnieniom Fermora nie brakuje też humoru, bo autora charakteryzuje specyficzne dla Anglików poczucie dystansu do samego siebie; Patrick nie stroi się w piórka, nie puszy, nie udaje lepszego czy mądrzejszego niż jest. To wszystko sprawia, że jego opowieść jest naprawdę czymś wybornym, nawet jeśli nie da się jej połykać w dużych kęsach.

* A Time of Gifts to pierwsza część trylogii podróżniczej Patricka Leigh Fermora – dalsze części podróży są opisane w kolejnych tomach: Between the Woods and the Water i The Broken Road (ostatnia część została okończona przez Artemisa Coopera i Colina Thurborna, już po śmierci autora).

Reklamy

8 thoughts on “w podróży z Leigh Fermorem

      1. tak, akurat tej trylogii po polsku nie ma, ale parę książek tego autora już wydano w Polsce. chyba też jest „Mani. Wędrówki po Peloponezie”, a Fermor tam właśnie spędził większość życia.

        Polubienie

  1. Czytałam „Czas milczenia” i przyznam, że Fermor pisze „z duszą”. Wyciszenie (niezależnie od tytułu) przychodzi samo.;) Twoja książką jest pewnie jeszcze ciekawsza za sprawą tła historyczno-politycznego, poczytam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s