2017 w skrócie

Nie wiem jak wy, ale ja na ten nadchodzący nowy rok czuję się zupełnie nie przygotowana. Upływający czas znowu mnie zaskoczył, i jestem w stanie operować jedynie kliszami, że przecież nie możemy na to nic poradzić, że zostaje mi tylko zatrzymać się na chwilę i podumać nad już niemal minionym rokiem 2017. Więc dumam.

Czytelniczo był to bardzo dobry rok, a znaczy to tyle, że kiedy patrzę na listę książek przeczytanych przez ostatnie dwanaście miesięcy, to myślę sobie, że jest to bardzo dobra lista i znajduje się tam masa dobrych książek. Wybrałam z nich pozycje najlepsze, chociaż przynaję, spokojnie mogłoby na niej znaleźć się dwa razy więcej tytułów:

img_0451

A więc, od dołu, a właściwie od książki, której nie ma na zdjęciu, a od której,  chronologicznie, lista książek najlepszych powinna się zacząć:

Chimamanda Ngozi Adiche, Americanah – Adiche umie pisać, i umie opowiadać, pokazała to już w Połówce żółtego słońca. Umie też podejmować niełatwe tematy, co udowadnia właśnie w Americanie; nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę z panującego w Stanach i na świecie rasizmu, to powieść ta i tak otworzy nam oczy na ile codzienność jest tym rasizmem przesiąknięta (no chyba że nie jesteśmy biali, wtedy o tym doskonale wiemy).

Helen Simpson, Hey yeah right get a life – och, Helen Simpson to jedno z odkryć tego roku! Brytyjska Lorrie Moore, i mogłabym wręcz zaryzywkować stwierdzenie, że jej opowiadania mają jeszcze większą siłę rażenia. Naprawdę mocna rzecz, a w nowym roku czeka na mnie jej najnowszy zbiór opowiadań.

Olivia Laing, The Lonely City – książka polecona mi przez Paulinę z miasta książek – bez tego polecenia prawdopodobnie umknęłaby mojej uwadze, i och, jaka byłaby to strata! Teraz jestem wielką fanką Olivii Laing, którą od czasu przeczytania The Lonely City widziałam dwa razy na żywo, i której czytam wszystko, co się ukaże w prasie. A The Lonely City to bardzo osobista opowieść o samotności, Nowym Jorku i o nowojorskich artystach, którzy borykali się z samotnością.

Eimear McBride, The Lesser Bohemians – debiutancka powieść McBride zdobyła Baileys Women’s Prize for Fiction w 2014 roku, a to jest jej druga książka, po którą znowu bym nie sięgnęła, gdyby nie została mi polecona przez koleżankę. The Lesser Bohemians składa się przede wszystkim z seksu, tak gdzieś 80% tej książki to seks, ale seks tak dobrze opisany, że po prostu brakuje mi pochwał. Kolejną mocną stroną jest główna bohaterka tej powieści, młoda dziewczyna, która jasne, ma wiele w życiu do nauczenia, ale która nie jest bezkręgowcem i jednocześnie nie boi się pokazać swoich czułych stron. I możemy dystkutować tutaj na ile fakt, że główna bohaterka da się lubić świadczy o literackich wartościach powieści, ale uważam że literaturze brakuje mocnych bohaterek, więc każda taka postać cieszy.

Sarah Moss, The Tidal Zone – jest to znowu książka polecona mi przez Paulinę z miastaksiążek, która też przetłumaczyła Nocne czuwanie tej autorki. Doskonała proza, a Sarah Moss dołącza do grona moich ulubionych pisarek.

Nicole Krauss, The History of Love – z jednej strony zastanawiam się, czemu tak dlugo zwlekałam z sięgnięciem po tę powieść, a z drugiej strony cieszę się, że przeczytałam ją dopiero teraz. Jest to coś tak dobrego, że przeczytanie tej książki pozostawia takie fajne uczucie satysfkacji czytelniczej. Świetny styl, świetna opowieść, świetni bohaterowie.

J.M. Coetzee, Disgrace – jedyny autor na liście, i książka, którą przeczytałam, bo zdałam sobie sprawę (po raz kolejny, niestety), jak bardzo dyskryminuję swoje wybory czytelnicze pod względem płci. A taki Coetzee jest przecież genialny, to jak rozwija przed czytelnikiem swoją opowieść jest genialne właśnie. Obiecuję sobie, że będzie więcej, i Coetzee, i facetów, chociaż podejrzewam, że jestem jedyną osobą, która postanawia, że będzie czytać więcej autorów.

A ile czytałam? Wydawało mi się, że o wiele mniej niż w poprzednich latach, ale okazuje się, że tyle samo. Chociaż oczywiście chciałabym o wiele więcej, ale nie o liczby mi tutaj chodzi, tylko o to, że mam masę książek, które chciałabym przeczytać, dla przyjemności czytania, i tego, co mnie zawsze motywowało, dla miłości do wiedzy. Tego więc życzę nam wszystkim na ten nowy rok, masy przyjemnego, wzbogacającego czytania.

 

Reklamy

7 myśli w temacie “2017 w skrócie

  1. OK, „The Lesser Bohemians” dodane do przeczytania na GR, żeby nigdzie nie umknęło :-). Twoje życzenia na nowy rok są tak piękne, że ja się tylko pod nimi podpiszę i powiem: wzajemnie!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dobrze Cię wreszcie czytać.;)
    ‚History of Love’ chyba kojarzy się z ckliwą powieścią, stąd może taka sobie jej popularność. A na pewno warto ją przeczytać, do dzisiaj miło ją wspominam.
    Z kolei ‚Disgrace’ to dla mnie jedna z pięciu najważniejszych i najlepszych książek pierwszej dekady XXI wieku, mocna rzecz.
    Faja ta Twoja lista, coraz bardziej nurtuje mnie p. Simpson.;)

    Wszystkiego dobrego na Nowy Rok.

    Polubione przez 1 osoba

  3. O, bardzo się cieszę, że i Sarah Moss, i Olivia Laing przypadły Ci do gustu :) Sarah Moss pisze następną książkę, ciekawe, czy jeszcze w tym roku będzie :) Zapisuję sobie Helen Simpson. I przyznam, że marzę o nowej, obszernej powieści Adichie. Dobrych lektur w Nowym Roku!

    Polubione przez 1 osoba

    1. A ja bardzo się cieszę, że mi te dwie autorki poleciłaś! Olivia Laing też pracuje nad nową książką, a w tym roku, latem, ma się ukazać jej pierwsza powieść – jestem jej bardzo ciekawa!
      Też bym przeczytała nową Adichie – trochę już minęło odkąd coś pokaźnego wydała, ale ona chyba długo pracuje nad swoimi powieściami.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s