13 pięter

Kończę właśnie czytać 13 pięter Filipa Springera i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta lektura. Spodziewałam się tego, że będzie dobra, bo po Springerze można się spodziewać dobrego reportażu, i tutaj nie było zaskoczeń. Niespodzianką było dla mnie to, jaka straszna jest ta książka, albo raczej straszna jest rzeczywistość w niej opisana. Zaskoczyło mnie to, chociaż przecież napotkałam i na takie komentarze o tej książce. Zaskoczyło mnie to, chociaż przecież myślę że znam dobrze rzeczywistość. Komentarzom nie wierzyłam, a straszność rzeczywistości, cóż, chyba po prostu wyparłam. 

Książka rozpoczyna się od podróży w czasie do dwudziestolecia międzywojennego. Naszego ukochanego dwudziestolecia, które chyba wszyscy uwielbiamy, którym się zachwycamy, bo to wreszcie nastał czas, w którym wiosną można wreszcie wiosnę, nie Polskę zobaczyć. Co prawda Uniłowski napisał Wspólny pokój, ale nawet jeśli ktoś tę powieść teraz czyta, to nie skupia się na warunkach mieszkaniowych bohaterów, tylko raczej na losach młodych literatów i odgadywaniu kto jest kim. 

A w międzywojniu przecież było daleko od idylli. Było wręcz ciężko, a problem mieszkaniowy był ogromny. I ogromnie ignorowany. Ale to wcale nie jest najstraszniejsza część tej książki. Kiedy czytałam o koloniach bieda-domów, przytułkach dla bezdomnych na Żoliborzu i Annopolu, dwupokojowych mieszkaniach, w których żyło osiemnaście osób, to owszem czułam przerażenie ogromem biedy, ale była to bieda oddalona w czasie. Kiedy czytałam o Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która budowała mieszkania dla robotników na Żoliborzu czułam nawet nutkę nostalgii, bo w końcu czytałam o tym jak powstał dom mojego dzieciństwa. Ale kiedy doszłam do drugiej części książki, do tych trzynastu pięter, po których autor oprowadza nas jak Dante po kręgach piekielnych, zrobiło się naprawdę strasznie. Tak strasznie, że ze zdenerwowania nie mogłam w nocy zasnąć. 

Porównania dzisiejszej sytuacji do tej po odzyskaniu niepodległości nasuwają się same, ale nie jest to miejsce na streszczanie książki. Bo, po pierwsze autor 13 pięter opowiada o wiele lepiej ode mnie. A po drugie uważam, że jak najwięcej osób powinno tę książkę przeczytać. Andrzej Bobkowski napisał kiedyś, że „Wcale nie tak trudno jest opisać rzeczy dostrzeżone. O wiele trudniej jest dostrzegać”.* A Filip Springer po raz kolejny udowadnia, że tę umiejętność posiada.

  

* cytat ze Szkiców piórkiem (z pamięci)

Reklamy