z wizytą u jamesa

Książka Lodge’a okazała się ciekawa tylko w tych miejscach, w których opowiadała o procesie wydawniczym danej książki, lub o jej powstaniu – w sumie fragmentów tych było sporo, bo Lodge Jamesowi poświęcił tylko jedną trzecią książki, resztę zaś innym autorom. Najciekawsze rozdziały to te poświącone Nabokovowi, George Elliot i Umberto Eco – może dlatego, że najwięcej w nich faktów z życia autorów i z życia ich książek. Może jestem po prostu plotkarą, ale fragmenty poświęcone analizie tychże utworów mnie nudziły i wydawały się mało odkrywcze.

Lektura The Year of Henry James nie była jednak kompletną stratą czasu, gdyż zainspirowała mnie do wycieczki do Rye, nadmorskiej miejscowości we wschodnim Sussex, w którym w latach 1998 – 1916 mieszkał James. Miasteczko oddalone jest od Londynu o zaledwie dwie godziny jazdy pociągiem, a dom, w którym mieszkał James, to osiemnastowieczny Lamb House, we wtorki i soboty otwarty dla zwiedzających. To w nim król Jerzy I znalazł kiedyś schronienie, po tym jak jego statek rozbił się przy brzegach Camber Sands. Lamb House miał jeszcze jednego słynnego lokatora, bo po Henrym Jamesie zamieszkał w nim E.F. Benson – tak ten od Mapp i Lucii! Jak się okazuje Lamb House był wzorem dla powieściowego Mallards. Dom jest zamieszkany, ale ponieważ należy do National Trust, lokator jest zobowiązany do otwierania go dla zwiedzających:

Lamb House

Sam dom nie zrobił na mnie tak ogromnego wrażenia jak niegdyś Monk’s House Virginii Woolf. W przeciwieństwie do letniego domu Woolf w Lamb House było wyjątkow mało śladów po Jamesie i ciężko sobie było wyobrazić, że właśnie przesiadywał pod portertem króla Jerzego, a w jadalni trzymał swoje rękopisy!

król Jerzy I

Tutaj mamy przykład jak Henry James edytował już wcześniej wydane powieści – tak, że pierwsze ich wydania nieraz różnią się dosyć znacznie (jeżeli chodzi o stylistykę) od ich wydania późniejszego, nowojorskiego:

The Ambassadors

Najpięknięjszą częścią domu okazał się jednak ogród:

ogród 1

ogród

rumianki

Panie z National Trust przepraszały za zadeptany trawnik, bo ekipa BBC właśnie tutaj kręciła odcinki nowej wersji Mapp i Lucii (będzie w Boże Narodzenie!), ale szczerze powiedziawszy wcale tego sponiewarania nie zauważyłam.

W niektóre soboty można też wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem, śladami Mapp i Lucii – niestety nia miałam na tyle szczęścia, żeby trafić akurat na tę wycieczkową sobotę, ale myślę, że Rye odwiedzę jeszcze nie jeden raz, więc może trafić się okazja! Bo samo miasteczko jest naprawdę urocze:

Rye, West Street

A na tej ulicy znajduje się pensjonat, The Mermaid Inn, w którym jadał James, kiedy jego służba miała wychodne:

Mermaid Street

Korzystając z rady Lodge’a poszłyśmy z koleżanką do baru, omijając restaurację, w której jedzenie pomimo wykwintnych nazw podobno nie było powalające, w przeciwieństwie do tego prostego, barowego. Jeżeli jednak jakość posiłków sto lat temu była podobna do dzisiejszej, to podejrzewam, że James jadał w The Mermaid Inn wyłącznie z lenistwa, gdyż znajduje on się dosłownie za rogiem od Lamb House:

The Mermaid Inn

Po obiedzie wyszło słońce, więc wybrałyśmy się na plażę.

kościół

domek na plaży

Plaża okazała się wyjątkowo piaszczysta, i zajęta jedynie przez mewy (chociaż dojrzałam też meduzkę i kraba pustelnika!)

plaża i mewy

Teraz nie pozostaje nic innego jak tylko ściągnąć jakiegoś Jamesa z półki i wreszcie coś przeczytać, nie?

Reklamy