książka – kocyk

Małgorzatę Halber pamiętam z 5-10-15. Moja młodsza siostra pamięta ją już z Vivy. Ja jeszcze pamiętam, że jej zazdrościłam. Nie, wcale nie występowania w telewizji. Zazdrościłam jej tego, że tak dużo wie. Nie zazdrościłam jej wiedzy muzycznej, zazdrościłam jej po prostu wiedzenia rzeczy. Pamiętam, że chciałam mieć Halber za swoją koleżankę. Nawet się nie zdziwiłam, że napisała książkę, a kiedy przeczytałam wywiad z autorką, odkryłam że nadal mówi mądre rzeczy, tylko to jest już inny rodzaj wiedzy. A jak ktoś gdzieś w sieci zacytował poniższe:

KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.

to książka stała się jedną z najbardziej oczekiwanych w tym roku.

To nie jest celebrycka proza. To nie jest też książka o alkoholiźmie. A przynajmniej nie tylko. Bo jest to opowieść o pustce, o pustce w nas, w tobie, w Krysi i we mnie. I pewnie, to właśnie z tej pustki biorą się uzależnienia. Biorą się nasze problemy. Jest to książka o nawrotach tej pustki, bo przecież nawet jeżeli człowiek sobie z nią raz poradzi, to to jest jednak coś, co o nas nie zapomni. Nie umiemy się z tą pustką uporać, bo przecież wydaje się nam, że każdy oczekuje od nas tylko radosnej twarzy, dobrej zabawy, ciętej riposty. Kurcze, nie tylko w telewizji, nawet w bibliotece. I to nie jest tak, że ta książka trafia tylko do trzydziestoparolatków, bo moja przeszło sześćdziesięcioletnia ciocia tę książkę przeczytała i się w tej książce odnalazła. Jasne, nie pod wszystkim co mówi nam o sobie Krysia, bohaterka i zarazem narratorka książki, możemy się podpisać, nie wszystko będzie nas dotyczyć.

Na ogół nie lubię pociętej narracji, ale tu fragmentaryczność mi w zupełności nie przeszkadzała. Podobał mi się dosadny język narratorki. Podobało mi się wszystko. Czytanie tej książki było jak nocne rozmowy z przyjaciółką, może nie do rana, bo już lata nie te i przyjaciółkę rano obudzą dzieci, ale takie do drugiej w nocy. Takie rozmowy, podczas których odkrywamy, że drugi człowiek czuje podobnie, że też przeżywa rozterki, że też się wstydzi, że też nie dostał instrukcji obsługi, a na dodatek mówi nam mądre rzeczy. Rzeczy, jak się dobrze zastanowić oczywiste, ale takie, o których nam nikt nie powiedział, bo jak to, o takich rzeczach się nie mówi. Albo mówi się za rzadko. Bo wstyd nam się przyznać, bo wstyd jest być słabym, bo wstyd potrzebować drugiej osoby, telefonu w nocy, kocyka.

Dlatego jest to książka odważna. Można ją czytać wiele razy, siedzieć z długopisem i kartkami w ręku i wypisywać zdania, akapity; wypisywać i wypisywać, tak jak Krysia wypisywała cytaty z artykułu z Polityki. Jest to książka, którą położę sobie na stoliku nocnym, i do której będę sięgać, czytać, przypominać sobie o sprawach, o których mi nikt wcześniej nie powiedział, a które trzeba mi powtarzać. Jest to książka – kocyk.

Już Halber nie zazdroszczę. Jednak nie dlatego, że przestałam uważać ją za mądrą. Wręcz przeciwnie. I nie dlatego też, że zmaga się z uzależnieniem – wszyscy się z czymś zmagamy. Nie zazdroszczę, bo nauczyłam się nie zazdrościć. Ale nadal chciałabym mieć ją za swoją koleżankę.

IMG_0163

Przytulam cię, Krysiu.

Reklamy