telegram z mediolanu

Muratow pisał, że Mediolanu nie należy zwiedzać w pośpiechu, że nie należy być w nim tylko przejazdem. Postanowiłam więc naprawić błąd z mojego poprzedniego pobytu, kiedy w Mediolanie byłam właśnie przejazdem, i poudawać, że w Mediolanie mieszkam. Udało mi się namówić szefową, żeby wysłała mnie na wymianę, więc przez tydzień moim miejscem pracy jest biblioteka mieszcząca się w XV-wiecznym budynku, który, zanim stał się wydziałem nauk humanistycznych mediolańskiego uniwersytetu, przez kilka stuleci służył jako szpital.

Muratow na Mediolan zalecał miesiące dwa lub trzy, ale o wygospodarowanie takiego czasu byłoby trudno, więc tymczasem tydzień musi wystarczyć. Muratow zalecał też zatrzymanie się w pobliżu Piazza Fontana, ale myślę, że obecnie nie byłoby to aż tak przyjemne. Przez plac ten przechodzę za to po skończonej pracy, żeby popatrzeć na katedrę i pospacerować po księgarniach. 

Podejrzewam też, że rosyjskiemu historykowi nie chodziło o pobyt połączony z pracą, ale ja myślę, że, pomimo zmęczenia, to doskonały sposób na poznanie miasta. Kiedy rano ze wszystkimi schodzę do metra, lub kiedy przed pracą piję kawę w barze wcale nie czuję się obco. Nawet jeśli kawę piję wolniej niż większość, pocieszam się, że obok mnie stoi pani, która przy kawie ma czas na poczytanie książki. Ja przeglądam gazetę.

Po pracy spaceruję nigdzie się nie spiesząc, ale popołudniowe czy wieczorne wczuwanie sie w rytm życia miasta nie przychodzi mi łatwo. Spędzam więc sporo czasu w księgarniach. Tak, spędzam w nich więcej czasu niż zazwyczaj. Czuję się w nich trochę jak odkrywca nieznanych lądów. I wychodzę szczęśliwa, że jest tyle książek, których nie czytałam, tyle nazwisk, których wcześniej nie znałam, tyle opowieści do odkrycia. 

A wieczorem chodzę śladami Aldy Merini, nad kanałami nawigacyjnymi Mediolanu, a raczej tym, co po nich zostało; kiedyś można się było nimi dostać aż do samego Morza Adriatyckiego, z którym się łączyły poprzez rzekę Po, w latach trzydziestych część z nich zamurowano i znajdują się one teraz pod miastem. Dziś po pozostałych Navigli kursują tylko barki dla turystów.