saul bellow

dla kogoś, kto był taką ignorantką w sprawach literatury anglojęzycznej jak ja, praca w księgarni w centrum londynu była jednocześnie i wyzwaniem, i wybawieniem. wyzwaniem, bo przy całej mojej znajomości literatury światowej (robiłam wrażenie wśród kolegów, ponieważ kiedyś przeczytałam manna i prousta, zolę, dostojewskiego i mistrza i małgorzatę) pisarzy angielskich czy amerykańskich po prostu nie znałam. poza top 10 nie wychodziłam. wybawieniem, bo chyba nie było lepszego sposobu aby wreszcie tę literaturę poznać.

najbardziej lubiłam układać książki na parterze, gdzie znajdował się dział literatury pięknej, i najlepiej było to robić w towarzystwie lee, wyczekując tylko na jego okrzyk ‚ojej, popatrz co nam przysłali!’. nieważne jak rzadko ten okrzyk się pojawiał (bo najwięcej jednak przysyłali nam literatury popularnej, której my z lee nie czytaliśmy). w ten sposób poznałam między innymi saula bellowa, nagrodzonego nagrodą nobla w 1976 roku, pochodzącego z rodziny żydowskich emigrantów z sankt petersburga, urodzonego w kanadzie, ale już wychowanego w ameryce. znał cztery języki, wykładał na wielu uniwersytetach w ameryce, zdobył wiele nagród, między innymi pulitzera, national book award i wspomnianego już nobla. aż wstyd nie znać, szczególnie że przede wszystkim świetnie pisał!

po lekturze planety pana sammlera (w polsce wydanej przez czytelnika) zdecydowanie mam ochotę na więcej. już wiem, że następne jego książki nie będą czekać kilku lat na swoją kolej. bardzo podobało mi się to, co bellow napisał, i jak to zrobił.  jest to opowieść o ameryce z czasu lądowania na księżycu widzianej oczami żyda polskiego pochodzenia, któremu udało się przeżyć zagładę i który przed wojną mieszkał w londynie przy woburn square i przyjaźnił się z h.g wellsem. jest to opowieść intelektualna, ale ani nie przeintelektualizowana, ani nie nasączona tym, co ja nazywam ‚postmodernistycznym stylem’, czyli językowym szokowaniem dla samego szokowania, jakby inaczej już o współczesnym świecie opowiedzieć nie można było. a jednak bellow udowadnia, że można i to będąc przy tym dowcipnym, gdyż planeta pana sammlera jest niespodziewanie pełna humoru. książka zadziwia również swoją aktualnością, mimo że opowiada o świecie roku 1969.

uczta.

Reklamy