Tove

Tove i herbata

Buksy miała rację. Lektura Fair Play to nie jest lektura na jeden wieczór. Opowieści Jansson są być może i krótkie, takie kilkustronicowe migawki z życia Marri i Jonny, mieszkających naprzeciwko siebie w jednej kamienicy. Migawki z ich życia razem, z ich pracy, wspólnego oglądania filmów, wspólnych podróży, lata na wyspie Klovharu. Ale nie są to kolorowe obrazki, jeśli już to w przyciemnionych kolorach pierwszych barwnych fotografii. Są ciężkie, tak jak ciężka była technika wywoływania pierwszych zdjęć, ale przez to i cenne, bo ileż w pierwszych fotografiach było srebra! Migawki na tyle cenne, że nie chce się ich wszystkich przejrzeć w jeden wieczór. Migawki na tyle ciężkie, że w ogóle nie są najlepszą lekturą na wieczór, bardziej pasują do popołudniowej herbaty, najlepiej osłodzonej ciasteczkiem. A po skończonej lekturze, dobrze może wziąć się za coś innego, na przykład za nowe wydanie wspomnień Tove, Córka rzeźbiarza, uzupełnionych fotografiami z archiwum rodzinnego Jansson:

Pracownia ojca Tove

Albo w ogóle może najlepiej wziąć się za Muminkowe komiksy. Tam znajdziemy jeszcze więcej obrazków:

Moomin Comic Strip

W każdym razie jest co czytać i co oglądać. A w przerwach można się jeszcze wybrać na wirtualną podróż po wyspie, na której Tove Jansson pomieszkiwała ze swoją partnerką Tuulikki Pietilä, o właśnie tutaj.

publiczność

„Dopiero teraz Muminek zaczął marznąć na dobre. Wieczorny mrok wypełzał z przepaści i z wolna wspinał na zamarznięte grzbiety gór, gdzie śnieg błyszczał na czatnych skałach jak obnażone zęby, gdzie panowała biel i czerń, i pustka jak okiem sięgnąć.

Gdzieś tam za tym wszystkim jest Włóczykij – powiedział do siebie Muminek. – Siedzi sobie w słońcu i obiera pomarańczę. Gdybym wiedział, że on wie, że przełażę przez te góry dla niego, to potrafiłbym to zrobić. Ale tak, zupełnie samotnie, nie dam rady.”

Tove Jansson, Zima Muminków. str. 22

 

„We must have said good-bye when she took the route back to town, to Gloria’s house, and I turned onto our dead-end road. But perhpas she just walked on and left me. I kept thinking whether she could really kill her father. I had a strange idea that she was too young to do that – as if killing someone was like driving a car or voting or getting married, you had to be a certain age to manage it. I also has some idea – though I wouldn’t know how to express it – that killing wouldn’t be any relief to her, hating him having got to be such a habit. I understood that she had taken me along with her not to confide in me or because I was anything like an intimate friend – she just wanted somebody to see her hating him.”

Alice Munro, The View from Castle Rock, p. 182