nadal zimno, nadal szaro. codziennie rano przypalam mleko. śpieszę się po to, by mieć więcej czasu i nie musieć się śpieszyć. robię kilka rzeczy na raz, żeby przez parę minut móc nie robić nic i w porannym spokoju wypić kawę z przegotowanym mlekiem. sprawdzony sposób na przypalanie rondelków.
o 8.30 wylewam się z tłumem z pociągu, stoję w kolejce do wyjścia z peronu, przechodzę przez jezdnię w niedozwolonym miejscu.
0 8.40 otwieram żółtym kluczem drzwi biblioteki i zaraz szybko zatrzaskuję je przed gorliwymi studentami, którzy już się tłoczą, już chcą wejść, książkę oddać, esej wydrukować, zająć biurko. a mogli sobie jeszcze pospać ze 20 minut.
o 8.45 włączam komputer i udaję się do kuchni. gotuję wodę, robię pierwszą herbatę.
czas. przed godziną jeszcze w deficycie, teraz okazuje się, że go mam w nadmiarze i brakuje mi zbytu. więc do piątej po południu będę odliczała czas herbatami. herbatą z kardamonem, cynamonem, różą, koniecznie z domieszką lukrecji.